Gronkowiec …

____________________ Maciej Krzysztof Dąbrowski

W mieście „X”, Postkomuchowie
– choć może o tym nie wiecie –
jest Ratusz – „strefa rozkoszy”
z bufetem najdroższym w świecie!

W mieście „X”, Postkomuchowie
w bufecie – nie chce się wierzyć –
zarządzał kasą Gronkowiec
z ekipą „X”… Milionerzy.

W mieście „X”, Postkomuchowie
– aż włos na głowie się jeży –
miliony bufet rozrzucał
w zamian za papier, nie świeży…

Gdy szły tam z testamentami
przeróżne lisy czy hieny
to wynosiły miliony
w sposób, o którym już wiemy!

A że już wiemy – po latach
w bufecie audyt zrobiono;
z bilansu jasno wynika
– niewinne Gronkowca łono!

W mieście „X”, Postkomuchowie
– choć aż się w to nie chce wierzyć –
działał ten bufet przez lata!
… Podłej, bezdusznej grabieży…?!

Pora tu może na puentę
dla starszych i dla młodzieży:
– jakby Gronkowca nie leczyć
wredne to!
Cóż… trzeba przeżyć!?

 

___________________________ MKD Poezje ___ X.2017   (http://wierszemkd.com/?p=22933)

Motto:… szukam w ludziach Człowieka …

Drodzy Goście!!! W tym roku obchodzimy J  U  B  I  L  E  U  S  Z

10 LAT  WITRYNY AUTORSKIEJ *MKD Poezje*10 LAT

    === POEZJEmkd   *   WIERSZEmkd   *   TEKSTYmkd    zapraszają

Każdego Gościa obowiązuje lektura Regulaminu (>INSTRUKCJI OBSŁUGI<)  Dla składających życzenia założono=>EMPATIĘ /TESTER

 ———— (all  rights  reserved) ————
UWAGA! Kolejność (kilkuset) utworów zmienia się, w Spisie Treści nie ma tytułów wymagających „Hasła”. Korespondencja = wpis w komentarz „do Autora” (adnotacja>”prywatne” )

12 października 2013 w sali Związku Literatów Polskich (ZLP) przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie po raz pierwszy przedstawiono dokonania przedstawicieli nowego gatunku Sztuki – Impulsjonizmu

_____________________________________________________

Impulsjonizm – to Sztuka.
Poszukiwać mi każe
obrazu starych wzorców
w nowym, innym wymiarze…

Na postumencie wzorca
znanego mi od dziecka
rzeźbię myślą i piórem
coś, czego wzorzec nie znał…

Impuls jakiś mi każe
przekazać to co czuję…
O moim postrzeganiu
śpiewam, piszę, maluję,

gram… Impuls nakazuje
słuchać życia odgłosów
i łączyć z nimi – w jedną
kaskadę darów Losu…

… a kiedy nurt porywa
w rzekę wspólną, przejrzystą
impulsów kryształowych –
jest się Impulsjonistą…

.

__________________________________ mkd ___ X.2013

.

Tego czegoś, co nie daje spać,
czego aż nie ubierać nam w słowa…
tego czegoś, czego tak brak,
aż… zwariować…

Zamieszania, szaleństwa do cna,
zawirowań aż po brak oddechu,
tego wzlotu i lotu hen, tam…
i – uśmiechu…

Przyjacielskiej dłoni, która znak
daje klapsem, by chronić od złego,
lub… wskazuje międzygwiezdny szlak
– w siódme niebo…

Wielkich wzruszeń, zachwytów i tchnień,
dostrzegania piękna, no i duszy,
która sprawi, że kochasz, że chcesz –
choć nie musisz…

Tej swobody, co w błękit cię gna
choćby chmurne i złe było niebo,
i pamięci, że… to właśnie ja…
Życzę – tego.

.
__________________________autor______ mkd ___ 2009/15

.

Taka jestem …

Taka jestem rozedrgana…

łza mnie rosi, śmiech porywa,

chwile chwytam rozpędzone

lecz zatrzymać ich nie mogę.

Zabiegana cała jestem

w tę ,  za moment – w stronę  inną

a chciałabym się zatrzymać

nim znów mnie coś pogna w drogę.

Azyl chciałabym odnaleźć

co spokoju da doznanie

i ukoi dreszczem ciało

co dreszcz taki znać powinno;

mieć tęsknoty, poznać nowe

bo tak dawno ich nie znało,

bo tak bardzo zapomniane

kryje mnie,  codziennie inną.

Zabiegana, rozedrgana

cała goni mnie codzienność

wbrew mej woli… raz w dolinie

a za chwilę całkiem inna

na krawędzi tuż pod szczytem

na swa zgubę cała jestem

niebotyczna…?  niedostępna…?

a chciałabym ….

…… a powinnam …

________________________________________ mkd ____ 2008

WITRYNA …

Pełno tu bałaganu… Leżą moje wiersze,
obnażone dla oczu. Grafomańczym płodem –
myślę – nie wszystkie one, lecz… które są dobre?
Nie wiem, czy te co górą leżą, czy te – spodem,

w tłoku poprzewracane; niektóre ze śladem
łzy, a niektóre żółcią poplamione,
co wylała się pewnie jakiemu Smokowi,
gdy, chaosem się dziwiąc, trafił na mą stronę.

A miał tu być Porządek. Cudowna Witryna!
Wzbudzająca podziwy dziennikarskiej braci,
zachwyty Panteonu, westchnienia kretynek
i boginek, co cnotę by chciały tu stracić…

Witryna – niby salon lub teatr ogromny
mój, co ją na wzór Mistrza w laury chciałem stroić,
powstać miała! Wierszami zdobiona Witryna,
co prawdy cnotą wsparta, krytyk się nie boi,
ni krytyków – bo prawdy moje wiersze pełne;

czasem bardzo bolesnej, gdy się kto spostrzeże,
że to o nim pisane.
Zawsze jednak lepiej prawdę, jak diament,
znaleźć w chaosie.

W to wierzę,
bo kiedy wpada Czytacz, zbłąkany, zdyszany –
czyta! Za moje zdrowie pije Prawdę.
Słyszę – nie zawsze miotły woła.
… Siądź Gościu! Odpocznij,
i wybacz, że nie sprzątam –
nie mam czasu.
Piszę…

_________________________________autor_______ mkd____ 2007

 

.

Wybór …

____________________________

Patrzę na świat, na siebie… Żyję…
Myślę jak człowiek, jak człowiek czuję,
ale czy wpływ mam na to co ważne?
Czy działać umiem?

Patrzę ze wstrętem na chciwość, podłość
w majestat prawa schowane skrycie;
na głodnych tłumy, na brak honoru,
na handel życiem.

Patrzę na strasznych w swojej zawiści,
na głupców, zawsze klaskać gotowych,
na pół-idiotów wierzących ślepo
w gesty i słowa.

Widzę nadludzi! Zgłupiałe hordy
wodzowskim gestem wiodą do kresu,
mamiąc niesytą zaszczytów mordą,
pełną frazesów.

Widzę ich wszystkich, Możnych i Dzielnych,
co w gabinetach skryci tajemnych
wojny planują. Dla Wielkich Celów!
Zabitym – zbędnych.

Podziwiam skromnych, co swą ofiarą
niezłomnie praw i tradycji strzegą,
którzy przed wszelkim zbrodni zamysłem
bronią słabszego.

Tym, co niebaczni własnej wygody
nie zawahają się przed urwiskiem
gotowi skoczyć zeń Prawdy broniąc –
kłaniam się nisko.

Patrzę na efekt mojego życia…
To świat!
… Dla niego żyję!
Tworzyłem i zło i dobro.
Coś mogłem zrobić!

A co zrobiłem… ?

____(tytuł utworu w ZAiks> „Wybór drogi”) _________________ mkd ___ 2002/9


… jeśli zechcecie- przeczytajcie > .. Co zrobiłby dziś NOE ?

oraz… >>> AKWARIUM

Trudna miłość …

__________________________________

Kocham cię Polsko miłością dziecka – najpierwszą, cudną,
choć tak nie zawsze odwzajemnianą…
Miłością – trudną…

Z całego serca  kocham cię, Polsko, choć zamiast życzeń
najlepszych – często spragnionym dajesz
puchar goryczy;

choć zamiast biednych wspomagać, słabym dawać ochronę
– klucze do skarbca wręczasz złoczyńcom
do zdrady skorym…

chociaż Tradycję, której nie zmogły zaborców zgraje
– tym, co jej nigdy nie uszanują
w zarząd oddajesz.

Kocham Cię, Polsko,
wciąż w sercu mając cichą nadzieję,
że się pozbędziesz plagi pijawek
zdrajców, złodziei,
którzy od wieków na nasze Prawa rzucają sieci
wykorzystując nadtolerancję…

Ty, od stuleci tak dumna, piękna,
odważna, silna, tak doświadczona –
śmiej się Wolnością do swoich dzieci.
Bierz nas w ramiona.

Nie daj nas Polsko nikomu zwodzić nadzieją złudną.
Pozwól się kochać zimą czy wiosną
jak Matkę – pełną, ufną, radosną
dziecka miłością…

… Nie aż tak trudną..!


.

__________________________________________________________ mkd ________ XII.2007/ 25.X.2015

 

.

Na naszym świecie są i tacy,
co mają wszystko podawane jak na tacy.
Są tacy cacy,  piękni,  zdrowi i bogaci.
Nie znają pracy – za obecność im się płaci!
.
Wciąż na okładkach są Playboy’a,
na zawołanie mają girls’y albo boy’a,
lśnią jako gwiazdy na premierach i w Rolls Roy’ach
…. a wypaleni są  jak… łuski  po  nabojach?!
.
… Są też i młodzi, a już “starzy”…
Takim się boy lub girlsa nawet nie zamarzy,
wciąż w masce chmurnej tkwią na durnej twarzy,
i przeklinają, że los innych szczęściem darzy,

że mają zięcia, lub teściową,
że ktoś ma coś, a oni nie, że to niezdrowo,
i wciąż językiem mielą wzór stanowiąc krowom…
i mogą tak na nowo wciąż,  na nowo wciąż, na nowo…
.
Ja też bym mógł tak istnieć… przecież
nie jestem Księciem, ani Różą na Planecie,
lecz tajemnicę mam, nieznaną na tym świecie.
Dlatego smutne buźki macie – gdy nie wiecie…
.
… że  ja mam w sobie radość życia!
Coś, czego często brak wam – oto tajemnica.
Ta moja radość, radość życia – to nic złego.
Jest warta więcej niż p..zzzłocone czyjeś Ego!
.
To cała moja tajemnica,
że mnie świat cały, choć tak podły – wciąż  zachwyca,
że jestem sobą,  że mam w sobie chęć do życia,
a moje życie – to nie weksel bez pokrycia!
.
… bo radość życia to jest „coś” – dlatego
miejcie ją w sobie i obdzielcie nią bliźniego;
bo radość życia to nie własność wybranego,
ale dostępna być powinna dla każdego!

… Tak,  ja mam w sobie radość życia!
Miejcie ją też, by mógł was cały świat zachwycać,
bo radość życia, gdy nam skopie wredne Ego –
jest zawsze zapowiedzią czegoś dla nas najlepszego!

.

_________________________________ mkd ______ 2007/8

 

 

Styropian …

… pisane w rocznicę śmierci Krzysztofa Kamila Baczyńskiego – Poety, który zginął na barykadach Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 roku walcząc z bronią w ręku przeciw niemieckiemu okupantowi o Wolną i Niepodległą Polskę… o Polskę rzeczywiście Wolną i Niepodległą…

Pamięć o Nim i naszej ponad 1000-letniej Historii sprzed 1980 oznacza, że nie wszystko da się nakryć pomalowanym w barwy narodowe styropianem…

………………………………………………………………

Wciąż patrzymy – kiedyś pełni tak nadziei –
na te buźki sloganami haftowane
… wciąż te same Bolki-Olki, Jóźki-Uśki
na idoli namaszczone – styropianem…

Wciąż jak nowe, nie do zdarcia, same swoje,
układami wzajemności mocno wsparte
– przemawiają. Ach – jak one wszem wmawiają,
że – najlepsze są! Co bez nich – nic nie warte!

… I grafoman mógłby się z Baczyńskim równać –
mówiąc, że on także o miłości pisał,
lecz nie zrówna – bo Baczyński walczył za nas,
zginął za nas, to był Ktoś… a te, tam, dzisiaj… ?

Mogą prymitywnym śmiechem zarechotać,
wyśmiać kogoś, kto ma inne, własne zdanie,
bo najlepsze zdanie mają przecież – one…
bo walczyły przecież też… Na styropianie… ?

Tak są pyszne – nową nam historię tworząc,
aż Herosi, znani czynem, nie gadaniem,
ci z litego spiżu – są zapominani…
Dziś Herosem ten, kto spał na styropianie?!

… Teraz tacy dla pospólstwa są Wyrocznią?
Tłum wyznawców korzyściami dokarmionych
wrzeszczy, że martyrologia  styropianu
daje buźkom większe prawo do… honoru

– niezależnie ile z nich teczkami grało,
zasłaniając styropianem szaro-bure
swoje czyny, po archiwach grzechy kryjąc…
Prawda spływa po nich w mętną gry strukturę…

________________________

Miałaś Polsko Złoty Róg…. ? Nie trać nadziei
– znikną kiedyś „komuśMordy kochane”,
wciąż te same Bolki-Olki, Jóźki-Uśki
… a wraz z nimi „cud” moszczony styropianem!

 ________ mkd_________________________  05 sierpnia 2008/13

……………. zapisano tuż po pełnym rechotu Po siedzeniu, wtedy – pierwszym aż tak rozrechotanym…

 

.

Póki cię stać …

… póki cię stać na lzy
        póki myślisz i czujesz
           póki chęci masz poznać
             jak ci życie smakuje 
  
 

                         nie spoczywaj na laurach.
Biegnij w przód, patrz wokoło
i nie boj się przystanąć
by pięknego coś chłonąć… 

         Umiej własne mieć zdanie
     nie zachwycaj się grzechem
i okazuj uczucia
– po to jesteś Człowiekiem !

    Nie trać nigdy nadziei
    ni uśmiechu, ni wiary ,
        rozdaj dobro i ciepło
           których masz ponad miarę 
  

– póki cię stać na łzy.

      Póki myślisz i czujesz
– gnaj do przodu
by poznać …

……. jak to życie smakuje …  

.

_____________________________________________________ mkd ___________2007

Voltaire mistrz …

… moja wersja perełki Mistrza Voltaire`a
pt.  Ce qu’il faut pour ętre heureux –

Il faut penser; sans quoi l’homme devient,
Malgré son âme, un vrai cheval de somme.
Il faut aimer; c’est ce qui nous soutient;
Sans rien aimer, il est triste d’ętre homme.

Il faut avoir douce société,
Des gens savants, instruits, sans suffisance;
> Et de plaisirs grande variété;
Sans quoi les jours sont plus longs qu’on ne pense.

 Il faut avoir un ami qu’en tout temps,
Pour son bonheur, on écoute, on consulte,
Qui puisse rendre ŕ notre âme en tumulte;
Les maux moins vifs et les plaisirs plus grands.

 Il faut le soir, un souper délectable,
Oů l’on soit libre, oů l’on goűte ŕ propos,
Les mets exquis, les bons vins, les bons mots,
> Et sans ętre ivre, il faut sortir de table,

Il faut la nuit, tenir entre deux draps,
le tendre objet que notre coeur adore,
Le caresser, s’endormir dans ses bras,
Et le matin, recommencer encore”


_____________
Voltaire_________

 

________… co nam do szczęścia trzeba …__________

Jeśli nie kochasz – myśli twe
krążą jak koń w kieracie,
a bez miłości stajesz się
smętny i mdły, mój bracie…

… kochaj, lecz gdy doświadczać masz
udaj inteligenta,
lecz bez przesady, kiedy czas
o przyjemnościach pamiętać…

Miej przyjaciela. Przyjaźń ceń,
i szanuj rady wszystkie
tego, kto wiernym druhem jest;
a tego kto jest chłystkiem

unikaj… tego możesz wnet
zapomnieć przy kolacji –
w czym Ci pomoże Amousette,
a Louise – przyzna rację

… i gdy się będziesz z nimi wraz
szampanem delektować
– nie tylko o miłości śnij,
by życia nie zmarnować!

.

_____________________________ mkd __ 2005

Kazano mi mówić o sobie …

Kazano mi mówić o sobie!
……To tak, jakbym nie musiał mówić;
……………bo nie ma o kim i o czym …
………… czyżby o skroniach już siwych …?
…………… sercu bliznami znaczonym …?
………………… błysku ironii w oczach …?

Ciało nie całkiem blade,
a w głębi duszy jak diament
figlarna skrzy wciąż iskierka
czegoś, co kiedyś, gdzieś, dawniej
tak rajcowało dziewczyny,
że… śniły o diabełkach …

Ale co tam dziewczyny !
……Te zawsze były i będą
…………jak je natura stworzyła.
……………… Zawsze ułomna pamięć;
……… rzadko się która przyzna
…….że… o diabełkach śniła.

Ale co tam diabełki !
….. Weźmy się za anioły !
………Te mogą powspominać …
………….jeszcze do szkoły nie doszły
………… – już na prywatkę skręciły
…………… by tam studiować … miłość … ?!

Kazano mi pisać o sobie !
……To tak, jakbym nie musiał pisać
………..bo nie ma o czym i o kim …
………………Ten głos… spojrzenie … dłonie…
…………improwizacji galop
w nadchmurniebiański spokój
i wyobraźni zamęt ….

Nie wstydźcie się, dziewczyny.
Miejcie wciąż dobre chęci …
……Gdy się diabełek przyśni
…………. i naj-najświętszy anioł
……………….. też na prywatkę skręci .

Ale co tam prywatki !
Kazano mi pisać, mówić,
a nie ma o kim i o czym
…. chyba że o – diabełkach … ?
……… a może – o aniołach … ?
…………. może – o błysku w oczach … ?

___________________________________ mkd ____ 2003

Chce mi się marzyć …

... (tekst po */ jest z założenia ewentualnym refrenem, lecz czytając utwór jako wiersz należy tego unikać:-) ……. kto jednak pamięta co śpiewał Farrokh Bulsara i wie, że tak się nazywał solista zespołu Queen – Freddie Mercury – niech odnajdzie melodię, która zainspirowała mnie do napisania tego tekstu – niech napisze do mnie podając link… :-)  a kto nie odnajdzie – niech razem ze mną pomarzy …

___________________________

… Przymykam oczy
– widzę w marzeniach świat…
jest taki piękny,
znam go od tylu lat
a wciąż na nowo
odkrywam go, bo wiem
– ty na nim jesteś…

*/ Popatrz razem ze mną jaki piękny jest.
Poczuj tę przyjemność
– oddychaj nim ze mną
noce i dnie…

Chce mi się marzyć…
w marzeniach widzę świat
pełen kolorów,
pełen nadziei świat…
pełen uśmiechu
i ciepła mimo wad –
bo wiem, że jesteś…

*/ Popatrz razem ze mną jaki piękny jest.
Poczuj tę przyjemność
– oddychaj nim ze mną
noce i dnie…

I wiem, że kocham,
kocham ten świat…
i jest mi dobrze,
nawet gdy w oczy wiatr,
i wtedy marzę…
chce mi się marzyć! Tak,
bo wiem, że jesteś…

*/ Popatrz razem ze mną jaki piękny jest.
Poczuj tę przyjemność
– oddychaj nim ze mną
noce i dnie…
.
____________________________ mkd ___ I.2014

.

*/ a tu – rozwiązanie zagadki

Słodziakowa miłość …

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Wiewiórka …

U mężczyzny to się w życiu różnie dzieje.
Raz jest równo, raz jest dołek, a raz – górka.
Aż tu nagle, gdy się prawie nic nie dzieje –
trach! … I zjawia się im w życiu co? Wiewiórka.

Jest przeważnie lekko ruda, niedogrzana,
potargana, ach! – po przejściach, bez orzeszka
przyjdzie, a ty,  bo jest biedna i zgłodniała –
przyjmiesz… Trach ! … I już ci taka w domu mieszka.

Dziwią się sąsiedzi, zacni ludzie…
Chwalą cię za dobre serce dla zwierzątek,
myślą jednak – inny to by trzymał w budzie,
a ty… chyba wśród rozsądnych żeś wyjątek!

… Odpasiona – gdy wyczeszesz i ubierzesz –
po futerku da pogłaskać się… czasami,
lecz się nie dziw, gdy z niej wyjdzie leśne zwierzę…
…………….
Tylu mężczyzn jest – dlatego może – samych?

.
_____________________________________ mkd ___ II.2010

Fotogram …

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Wieszcz chciałby śmiać się, a ty…
… Oczy masz zapłakane,
milczysz, lub coś pod noskiem
mruczysz, zła…

Niesłychane,
jak szybko zmieniasz nastrój.
Tak uczysz kobiecości?
W ten sposób? Nie znasz innych
na wyznanie miłości…?

Nawet Wenus, gdy kaprys
zbędny, gdy zapłakana,
wciąż marudna – utraci
względy u Marsa pana…

i zamiast marcepanków,
którymi pan rozpieszcza
– dostanie… co? w co…?
Klapsa???
………………………
… Wenusie! … Słuchaj wieszcza…!

.
______________________________________ mkdpoezje ___ XI.2016

.

 

Tęsknota za miejscem …

Są takie piękne miejsca, bez zgiełku i hałasu,
jałowych pogadanek. Tu nikt nie goni czasu
i nie ma polityki , znawców, co pies ich trąca,
programów kreujących nam gwiazdki dnia, miesiąca…

Tu nie ma Bandy Czworga, Towarzystw: Od Naciągań,
Gdybałów, Adoracji Wzajemnej i Urągań.
Tu wszystko jest przejrzyste, prawdziwe, niekłamane;
tu można podróżować w Tajemne i Nieznane.

To miejsce, gdzie kabotyn zapomni propagandy.
Pójdźcie tam! Do Teatru! Tej mojej Grand-y-Bandy.
Do Rampy, do Komedii, Nowego, Powszechnego,
Starego, na Wesele – by przeżyć Wyspiańskiego,

gdzie Shakespeare, Dostojewski, Moliere, Mickiewicz, Fredro –
potrafią nam ukazać świata naszego sedno.
… Zagubcie się w fotelach, pojmijcie surrealizm
i absurd – jak komuna walczy o kapitalizm,

jak podłość gra z małością o władzę! Dziś na świecie
jedynie tu, w Teatrze, błysk prawdy odnajdziecie!
My, którzy niby widząc wciąż nie umiemy patrzeć –
ślepotę mamy w genach! Dopiero tu, w Teatrze,

gdy maski z nas zerwane żyć zaczynamy zdrowo.
Widzimy! Tu niektórzy, chyłkiem, anonimowo,
przeżywać i odkrywać mogą… Mają zaszczyt
raz w życiu choć – być sobą! Tak! Właśnie tu, w Teatrze…
.

________________________________________ mkd_____ 2008

 

.

Venus …

Znam cię z Obserwatorium…

… Z dali od dawna tak jak Venus
błyskałaś… i nagle…
grawitacja przyniosła list…
z Kosmosu list – do mnie –
przysłałaś…
Takiej sytuacji nie znałem, nie przewidziałem…
postawiłaś mnie w niej
znienacka, choć – wiedziałem…?

… wozi Cię gdzieś, tam, jakiś ON;
żyjecie razem
bo… wspólna, wygodna i pełna tacka…
… lecz Dla Ciebie
Kosmos – rzecz skończona.
… Dla niego ty też jesteś ONA…

Podobno tak z gwiazdami dzieje się…
Zapewne – jak ja
oczekiwaniem by odkryć –
ty swoim życiem jesteś zmęczona…

… Nie wiem, czy
tak mi w myślach bliska –
odkryciem dla mnie kosmicznym
chcesz tylko w liście wyskarżyć się,
czy…
zniknąć w moich ramionach?

.
______________________________ mkd ___ VI.2011

Czyściciele …

… utwór – memento dla oszustów – poświecony pamięci Jolanty Brzeskiej – lokatorki upominającej się o swoje prawa, spalonej żywcem za rządów PO i PSL w Warszawie prawdopodobnie przez „reprywatyzatorów” – oszustów, tzw „czyścicieli kamienic” – wykupujących za bezcen w przestępczy sposób wielomilionowej wartości nieruchomości (i przy współpracy niektórych skorumpowanych pracowników Urzędów Miast, adwokatów oraz aparatu sądownictwa?) by później wyrzucać z bezprawnie przejętych domów mieszkających tam ich wieloletnich lokatorów…

_______ „Reprywatyzatorom” … _________________

Świń tuczenie (się) w naszym bufecie
zakończyło się…? … Nie? Czy nie chcecie
by skończyło się to, co zabawą 
i regułą dla kast było, by wróciło PRAWO…?
…………..
Społeczeństwo w Prawo znów uwierzy,
gdy doczeka się końca grabieży;
gdy doczeka staruszek i babcia
bezstresowych nocy w starych kapciach,  
gdy snów pięknych doczekają młodzi –
bo ich złodziej nie będzie nachodzić
i wyrzucać z kamienic na bruk,   
tak jak do dziś to trwało…
…………………….
Ten huk,
który rozległ się w Polsce – do spodu
niechaj wyrżnie wrzód z ciała Narodu…
…………………….
W Sprawiedliwość prawdziwą uwierzę,   
gdy zobaczę przed Ratuszem pręgierze,
gdy w nich cała złodziejska elita
wyspowiada się z byłego dolce vita,  
i gdy w dyby pójdą stare wieprze
przy korycie rozparte w najlepsze,
które zżarły nam bezprawnie wszystko
co nam bliskie – zostawiając rżysko!

Uwierzymy… gdy pręgierze, dyby
staną serio, nie tylko „na niby” –
jak to zwykle do teraz bywało…  
… by znów ludziom spokojnie się spało
w swoim domu, nie w jakimś „tenkraju”,  
kondominium – dla kast samozwańczych raju,   
lecz w Ojczyźnie, bez band „czyścicieli” –
na pachnącej prawością pościeli…

.


__________________________________ WierszeMKD ___ X.2016

 

 

 

Dzieci bezdomnego …

Z okazji Dnia Ojca i Dziadka – wiersz udostępniam wszystkim, którzy pogardzają spotykanym „włóczęgą”, tym którzy współczują samotnym nie zastanawiając się skąd się tacy biorą, także tym  którzy Ojca lub Dziadka na co dzień mają i cieszą się, a przede wszystkim tym, którzy mogli mieć i Ojca i Dziadka – i nie mają, bo postępowali tak a nie inaczej…  pozostawiam Wam przemyślenia, radość, może także – wyrzuty sumienia…

_____________________________

Nie zapraszajcie go na Święta, 
.   gdy rzuciliście go za próg
.      zapominając, że nad siły
.          pracował dla was – póki mógł.

To wam budował dom bez troski,
i zawsze dla was uśmiech miał
i czas, by zawieźć na zajęcia…
Tak, zawsze o Rodzinę dbał…

… Matkę rozpuścił, tak jak chciała;
nie było jej niczego brak,
aż o przysiędze zapomniała…
… Pomagaliście jej?
……………………………………. O, tak…!

… Nie poszukujcie więc po Ojcu
.   w pamięci śladów jego stóp,
.      a gdy nadejdzie Dzień Zaduszny
.         postawcie znicz
.            na inny grób…
.
Dbajcie o własne swe pisklęta,
.    by o was dbały też – jak on,
.       bo wierzę – kiedyś przyjdą Święta
.         i Bozia spyta –
– czyj to dom…?
…………….
Uczciwym wtedy na płacz wzbierze…

.         … Choć wątpię, że was na to stać,
.              nawet, gdy któreś westchnie szczerze:
.             „Przepraszam, Tato, ty frajerze”…

.                 … co powiesz, matko…?  

                                          …     *\   *\   *\     … ?

 

.
______________________________________ mkd ___ Święta 2002/ 2016

P.S. 

Opisana historia jest autentyczna i aż banalna, bo tak często spotykana… żona wraz ze znajomym męża (jak się później okazało jednym z kochanków) okradła swojego ślubnego wyprowadzając mu z kasy Firmy pieniądze, wpędziła w długi i przekonując dzieci, że ich Ojciec jest zadłużonym fajtłapą, bo nie stać go na dolce vita – spróbowała pozbyć się go z domu… Pomagali w tym także korzystający latami z pracy zięcia dziadkowie – rodzice mamusi – przekupując dzieci i nakłaniając do „nowego” a także – wspólnie z mamusią – do podłości i szykan wobec Ojca… Mimo to dzieci o szalbierstwach kochanków nie dowiedziały się nigdy od Ojca, który uważał ze utrata szacunku jaki powinny zachować dla Matki je osłabi…

Teraz te dzieci mają już własne dzieci. Mimo, że Ojciec i Dziadek wielokrotnie udzielał im, już jako dorosłym, pomocy – konsumowali ją, nie interesując się jednak jego zdrowiem ani losem… Może uważają, że im się należało, lub że człowiek, który poświęcił dla nich wszystko – jest frajerem, a może… wstydzą się swojej zdrady, swoich brzydkich postępków; wiedzą, że czasem by wynagrodzić krzywdę samo „przepraszam” to mało… 

… może je znacie, te dzieci…? Może są dla was miłe, wraz z mamusią i jej obecnym kochasiem stanowią wzór kochającej się trzypokoleniowj cacy rodzinki? .. Jeśli tak ich postrzegacie – jak postąpicie po przeczytaniu tego tekstu? Zaprzyjaźnicie się z nimi…? … Czy opisani w tekscie i wierszu są tego warci?
Mój kumpel, Menel (zobacz wiersz o nim), który mi historię opowiedział jest z wielu względów kimś nie tylko dla mnie wiarygodnym… Może to nie ma znaczenia, lecz przypuszczam, że to refleksje z jego życia… Ot, historia jakich podobno wiele, pomyślcie jednak, gdy spotkacie przy śmietniku lub w autobusie zaniedbanego Człowieka ubogo niemodnie odzianego, że ten ktoś był może dobrym Mężem i Ojcem, tylko zbyt dbał o żonę i dzieci…?

P.S. II
wiersz pt. „Pamiętajmy o ludziach” – MKD Poezje

EROTYK z umiarem …

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

F// AKWARIUM II

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Historia o Szczecinku …

(… wiersz pisany kiedyś na konkurs „Malowanie słowem” dla Szczecinka…)
________________________

.
Najlepsze – z lat siedmiuset
historii o Szczecinku –
przedstawia pani Ela.
Mieszka tuż, tuż, przy Rynku.

Do wieku lat siedmiuset,
rzecz jasna, brak jej trochę,
za to – za ogrom wiedzy –
niejeden ją pokochał.

Gdy tylko tu przyjeżdżam –
wnet odnajduję Rynek,
i Elę … łaps! Za rękę…
Pokazuj mi Szczecinek!

A ona, urokliwie
tak, że aż zachwyt czuję,
to wszystko, co najlepsze –
natychmiast pokazuje!

Gdy, nasyceni wiedzą,
na futrze, przy kominku,
tak sobie rozmyślamy –
rozkosznie nam w Szczecinku.

___________________________

PS.____ (niekoniecznie do druku)

Wystarczy jeszcze zważyć,
jak ciężko, po godzinach
Szczecinek tu wychwalam
po uszy tonąc w rymach

– nie po nagrodę, jednak
gdyby tak tu, na Rynku
od Miasta dostać Laur… ?
Mógłbym o wypoczynku

pomyśleć; tak by Ela
mogła zajęcia ze mną
mieć, bym mógł wciąż przeżywać
historię (z nią) przyjemną.

.
__________________________________ mkd ___ 2009

dalej »