Strony Działu   *   WIERSZE   *  zapraszają

Każdego Gościa obowiązuje lektura Regulaminu (>INSTRUKCJI OBSŁUGI<) oraz>EMPATIA /TESTER

Istnieją też dla Was > POEZJE  i >  TEKSTY

 
__________________________________________
UWAGA! Utwór otwieramy zaznaczając tytuł. Komentarze, korespondencję prywatną, zaproszenia na spotkania autorskie, uwagi dot. ulepszenia funkcjonowania Witryny prosimy wpisywać w okienko „do Autora”. Publicznie ukazują się jedynie komentarze /zgodnie z Regulaminem/

———— (all  rights  reserved) ————

Tego czegoś, co nie daje spać,
czego aż nie ubierać nam w słowa…
tego czegoś, czego tak brak,
aż… zwariować…

Zamieszania, szaleństwa do cna,
zawirowań aż po brak oddechu,
tego wzlotu i lotu hen, tam…
i – uśmiechu…

Przyjacielskiej dłoni, która znak
daje klapsem, by chronić od złego,
lub… wskazuje międzygwiezdny szlak
– w siódme niebo…

Wielkich wzruszeń, zachwytów i tchnień,
dostrzegania piękna, no i duszy,
która sprawi, że kochasz, że chcesz –
choć nie musisz…

Tej swobody, co w błękit cię gna
choćby chmurne i złe było niebo,
i pamięci, że… to właśnie ja…
Życzę – tego.

.
__________________________autor______ mkd ___ 2009/15

.

WITRYNA …

Pełno tu bałaganu… Leżą moje wiersze,
obnażone dla oczu. Grafomańczym płodem –
myślę – nie wszystkie one, lecz… które są dobre?
Nie wiem, czy te co górą leżą, czy te – spodem,

w tłoku poprzewracane; niektóre ze śladem
łzy, a niektóre żółcią poplamione,
co wylała się pewnie jakiemu Smokowi,
gdy, chaosem się dziwiąc, trafił na mą stronę.

A miał tu być Porządek. Cudowna Witryna!
Wzbudzająca podziwy dziennikarskiej braci,
zachwyty Panteonu, westchnienia kretynek
i boginek, co cnotę by chciały tu stracić…

Witryna – niby salon lub teatr ogromny
mój, co ją na wzór Mistrza w laury chciałem stroić,
powstać miała! Wierszami zdobiona Witryna,
co prawdy cnotą wsparta, krytyk się nie boi,
ni krytyków – bo prawdy moje wiersze pełne;

czasem bardzo bolesnej, gdy się kto spostrzeże,
że to o nim pisane.
Zawsze jednak lepiej prawdę, jak diament,
znaleźć w chaosie.

W to wierzę,
bo kiedy wpada Czytacz, zbłąkany, zdyszany –
czyta! Za moje zdrowie pije Prawdę.
Słyszę – nie zawsze miotły woła.
… Siądź Gościu! Odpocznij,
i wybacz, że nie sprzątam –
nie mam czasu.
Piszę…

_________________________________autor_______ mkd____ 2007

 

.

Wybór …

____________________________

Patrzę na świat, na siebie… Żyję…
Myślę jak człowiek, jak człowiek czuję,
ale czy wpływ mam na to co ważne?
Czy działać umiem?

Patrzę ze wstrętem na chciwość, podłość
w majestat prawa schowane skrycie;
na głodnych tłumy, na brak honoru,
na handel życiem.

Patrzę na strasznych w swojej zawiści,
na głupców, zawsze klaskać gotowych,
na pół-idiotów wierzących ślepo
w gesty i słowa.

Widzę nadludzi! Zgłupiałe hordy
wodzowskim gestem wiodą do kresu,
mamiąc niesytą zaszczytów mordą,
pełną frazesów.

Widzę ich wszystkich, Możnych i Dzielnych,
co w gabinetach skryci tajemnych
wojny planują. Dla Wielkich Celów!
Zabitym – zbędnych.

Podziwiam skromnych, co swą ofiarą
niezłomnie praw i tradycji strzegą,
którzy przed wszelkim zbrodni zamysłem
bronią słabszego.

Tym, co niebaczni własnej wygody
nie zawahają się przed urwiskiem
gotowi skoczyć zeń Prawdy broniąc –
kłaniam się nisko.

Patrzę na efekt mojego życia…
To świat!
… Dla niego żyję!
Tworzyłem i zło i dobro.
Coś mogłem zrobić!

A co zrobiłem… ?

____(tytuł utworu w ZAiks> „Wybór drogi”) _________________ mkd ___ 2002/9


… jeśli zechcecie- przeczytajcie > .. Co zrobiłby dziś NOE ?

oraz… >>> AKWARIUM

Trudna miłość …

__________________________________

Kocham cię Polsko miłością dziecka – najpierwszą, cudną,
choć tak nie zawsze odwzajemnianą…
Miłością – trudną…

Z całego serca  kocham cię, Polsko, choć zamiast życzeń
najlepszych – często spragnionym dajesz
puchar goryczy;

choć zamiast biednych wspomagać, słabym dawać ochronę
– klucze do skarbca wręczasz złoczyńcom
do zdrady skorym…

chociaż Tradycję, której nie zmogły zaborców zgraje
– tym, co jej nigdy nie uszanują
w zarząd oddajesz.

Kocham Cię, Polsko,
wciąż w sercu mając cichą nadzieję,
że się pozbędziesz plagi pijawek
zdrajców, złodziei,
którzy od wieków na nasze Prawa rzucają sieci
wykorzystując nadtolerancję…

Ty, od stuleci tak dumna, piękna,
odważna, silna, tak doświadczona –
śmiej się Wolnością do swoich dzieci.
Bierz nas w ramiona.

Nie daj nas Polsko nikomu zwodzić nadzieją złudną.
Pozwól się kochać zimą czy wiosną
jak Matkę – pełną, ufną, radosną
dziecka miłością…

… Nie aż tak trudną..!


.

__________________________________________________________ mkd ________ XII.2007/ 25.X.2015

 

.

Na naszym świecie są i tacy,
co mają wszystko podawane jak na tacy.
Są tacy cacy,  piękni,  zdrowi i bogaci.
Nie znają pracy – za obecność im się płaci!
.
Wciąż na okładkach są Playboy’a,
na zawołanie mają girls’y albo boy’a,
lśnią jako gwiazdy na premierach i w Rolls Roy’ach
…. a wypaleni są  jak… łuski  po  nabojach?!
.
… Są też i młodzi, a już “starzy”…
Takim się boy lub girlsa nawet nie zamarzy,
wciąż w masce chmurnej tkwią na durnej twarzy,
i przeklinają, że los innych szczęściem darzy,

że mają zięcia, lub teściową,
że ktoś ma coś, a oni nie, że to niezdrowo,
i wciąż językiem mielą wzór stanowiąc krowom…
i mogą tak na nowo wciąż,  na nowo wciąż, na nowo…
.
Ja też bym mógł tak istnieć… przecież
nie jestem Księciem, ani Różą na Planecie,
lecz tajemnicę mam, nieznaną na tym świecie.
Dlatego smutne buźki macie – gdy nie wiecie…
.
… że  ja mam w sobie radość życia!
Coś, czego często brak wam – oto tajemnica.
Ta moja radość, radość życia – to nic złego.
Jest warta więcej niż p..zzzłocone czyjeś Ego!
.
To cała moja tajemnica,
że mnie świat cały, choć tak podły – wciąż  zachwyca,
że jestem sobą,  że mam w sobie chęć do życia,
a moje życie – to nie weksel bez pokrycia!
.
… bo radość życia to jest „coś” – dlatego
miejcie ją w sobie i obdzielcie nią bliźniego;
bo radość życia to nie własność wybranego,
ale dostępna być powinna dla każdego!

… Tak,  ja mam w sobie radość życia!
Miejcie ją też, by mógł was cały świat zachwycać,
bo radość życia, gdy nam skopie wredne Ego –
jest zawsze zapowiedzią czegoś dla nas najlepszego!

.

_________________________________ mkd ______ 2007/8

 

 

Styropian …

… pisane w rocznicę śmierci Krzysztofa Kamila Baczyńskiego – Poety, który zginął na barykadach Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 roku walcząc z bronią w ręku przeciw niemieckiemu okupantowi o Wolną i Niepodległą Polskę… o Polskę rzeczywiście Wolną i Niepodległą…

Pamięć o Nim i naszej ponad 1000-letniej Historii sprzed 1980 oznacza, że nie wszystko da się nakryć pomalowanym w barwy narodowe styropianem…

PODOBNO TO NARÓD WYBIERA SWOICH PRZEDSTAWICIELI, JA SŁUCHAJĄC WTEDY PEWNEGO SIEBIE RECHOTU PARWENIUSZY TWIERDZĘ, ŻE W WYBORZE 2007 NARÓD WPROWADZIŁA W BŁĄD PROPAGANDA I ODPOWIEDNIO SPREPAROWANE KŁAMSTWO…

………………………………………………………………

Wciąż patrzymy – kiedyś pełni tak nadziei –
na te buźki sloganami haftowane
… wciąż te same Bolki-Olki, Jóźki-Uśki
na idoli namaszczone – styropianem…

Wciąż jak nowe, nie do zdarcia, same swoje,
układami wzajemności mocno wsparte
– przemawiają. Ach – jak one wszem wmawiają,
że – najlepsze są! Co bez nich – nic nie warte!

… I grafoman mógłby się z Baczyńskim równać –
mówiąc, że on także o miłości pisał,
lecz nie zrówna – bo Baczyński walczył za nas,
zginął za nas, to był Ktoś… a te, tam, dzisiaj… ?

Mogą prymitywnym śmiechem zarechotać,
wyśmiać kogoś, kto ma inne, własne zdanie,
bo najlepsze zdanie mają przecież – one…
bo walczyły przecież też… Na styropianie… ?

Tak są pyszne – nową nam historię tworząc,
aż Herosi, znani czynem, nie gadaniem,
ci z litego spiżu – są zapominani…
Dziś Herosem ten, kto spał na styropianie?!

… Teraz tacy dla pospólstwa są Wyrocznią?
Tłum wyznawców korzyściami dokarmionych
wrzeszczy, że martyrologia  styropianu
daje buźkom większe prawo do… honoru

– niezależnie ile z nich teczkami grało,
zasłaniając styropianem szaro-bure
swoje czyny, po archiwach grzechy kryjąc…
Prawda spływa po nich w mętną gry strukturę…

________________________

Miałaś Polsko Złoty Róg…. ? Nie trać nadziei
– znikną kiedyś „komuśMordy kochane”,
wciąż te same Bolki-Olki, Jóźki-Uśki
… a wraz z nimi „cud” moszczony styropianem!

 ________ mkd_________________________  05 sierpnia 2008/13

……… zapisano tuż po pełnym rechotu posiedzeniu Sejmu RP, pierwszym aż tak rozrechotanym świeżo zdobytą władzą…

 

.

Póki cię stać …

… póki cię stać na lzy
        póki myślisz i czujesz
           póki chęci masz poznać
             jak ci życie smakuje 
  
 

                         nie spoczywaj na laurach.
Biegnij w przód, patrz wokoło
i nie boj się przystanąć
by pięknego coś chłonąć… 

         Umiej własne mieć zdanie
     nie zachwycaj się grzechem
i okazuj uczucia
– po to jesteś Człowiekiem !

    Nie trać nigdy nadziei
    ni uśmiechu, ni wiary ,
        rozdaj dobro i ciepło
           których masz ponad miarę 
  

– póki cię stać na łzy.

      Póki myślisz i czujesz
– gnaj do przodu
by poznać …

……. jak to życie smakuje …  

.

_____________________________________________________ mkd ___________2007

Maciej Krzysztof Dąbrowski

_____________ KATYŃ ____________

Miejsce, nad którym stoję
– wielkim kawałkiem mnie…
choć niby tchnie spokojem
sprawia, że cały drżę…
Wsłuchany w lasu ciszę,
jak  w  ojca  głos
mały smyk, słucham …
To mówi Ziemia …

Ten głos narasta w krzyk,
a  pamięć w dal unosi
szczenięcych moich lat,
kiedy zbyt mały, słaby –
wyruszyć dałem w świat…

O Ojcu, co zdradzieckim
w tył głowy strzałem padł,
sen wrył się w serce dziecka
obrazem krwawym…
Kat…

W Katyniu go zgładzono –
tak  zdecydował  “brat”.
Tam –  Ojca mi  zdradzono…
Tam obraz krwawy.
Kat…

Kazano kochać kata!

Okrutnych tyle lat
bezkarnie mógł pomiatać
historią „Wielki Brat”
nasz “Wielki  Dobroczyńca”,
„Obrońca”,
„Słońce”,
„Wódz”…

Do dziś !
… bo dziś mam siłę,
by mu wybaczyć móc!
… bo dziś wybaczyć mogę
wam – piewcy tamtych dni –
zbrodnie i kłamstwo wasze…

… gdy prawdę dacie mi!

.
.____________________________ mkd __ 1978/2005

… wiersz Katyń, chyba jeden z pierwszych o Katyniu, Bykowni, Miednoje, Starobielsku i innych nieznanych jeszcze wtedy miejscach dokonywanego na tysiącach Polaków od 1937 do 194 1(?) ludobójstwa napisałem w 1978… // w 2003(?) utwór przyjęto do Archiwum Org. Karta//…… W maju 2005 – dzień po pogrzebie JanaPawła II – zmieniłem zakończenie na obecne// … 17 września 2015, gdy w Warszawie otwarto Muzeum Katynia –  dodałem ilustrację, foto jednej ze stacji wykonanej w drewnie (partyzanckiej) Drogi Krzyżowej Katyńskiej, wyjątkowego miejsca położonego w Lasach Janowskich)

MKD Poezje (Maciej Krzysztof Dąbrowski)

P.S. Zobacz też, drogi Czytaczu wiersz (wydany w „Antologii wierszy smoleńskich” 2015): Droga z Golgoty

Jedna ze stacji "Drogi Krzyżowej Katyńskiej" (Uroczysko "Kruczek". Lasy Janowskie)

Jedna ze stacji „Drogi Krzyżowej Katyńskiej” (Uroczysko „Kruczek”. Lasy Janowskie) fot:MKD

__________________________

Gdy urodzi się człowiek – jest już stary.
Przez stulecia do dziś, każdego dnia
przesuwają wskazówki swe zegary
urywając nam z życia co się da…

Odliczają minuty i godziny
każdy gest odważają, każdy czyn
i co roku na swoje urodziny
człowiek czuje, że nie jest tym kim był.

..(ref.)…. Zawirowani w tańcu obłąkanym,
…………. w pogoni blasku minionego dnia
…………. pędzą ludzie. Impulsem jakimś gnani
…………. pędzą ludzie by – dogonić czas.

Przesuwają wskazówki swe zegary
przez stulecia, do dziś, każdego dnia.
Nim urodzi się człowiek jest już stary,
Opóźnienie na starcie zawsze ma.

Czas z lusterka uśmiecha się złośliwie
ukazując prawdziwą swoją twarz;
pierwsze zmarszczki, na skroniach włosy siwe
– taki prezent urodzinowy masz…

..(ref.)…. Zawirowani w tańcu obłąkanym,
…………. wciąż traconego szukający dnia
…………. pędzą ludzie marzeniem głupim gnani
…………. by dogonić, by przegonić czas.

Lecz na szczęście przypadek taki znamy,
że nam, ludziom przydarzy się choć raz
– i spotkamy… jesteśmy zakochani…
W takiej chwili – zatrzymać chce się czas. …

 

______________________________________________ mkd ___ 1972

(… napisałem tekst i muzykę  „Urodzin” jako bardzo dorosły człowiek, mając ukończone aż 20 lat… utwór został (jest) zgłoszony  w ZAiKS pod nazwą LUSTERKA, pierwszym wykonawcą była SP Anna German)

__tu możecie usłyszeć_LUSTERKA (w autorskim wykonaniu z 2012) ____________


Voltaire mistrz …

… moja wersja perełki Mistrza Voltaire`a
pt.  Ce qu’il faut pour ętre heureux –

Il faut penser; sans quoi l’homme devient,
Malgré son âme, un vrai cheval de somme.
Il faut aimer; c’est ce qui nous soutient;
Sans rien aimer, il est triste d’ętre homme.

Il faut avoir douce société,
Des gens savants, instruits, sans suffisance;
> Et de plaisirs grande variété;
Sans quoi les jours sont plus longs qu’on ne pense.

 Il faut avoir un ami qu’en tout temps,
Pour son bonheur, on écoute, on consulte,
Qui puisse rendre ŕ notre âme en tumulte;
Les maux moins vifs et les plaisirs plus grands.

 Il faut le soir, un souper délectable,
Oů l’on soit libre, oů l’on goűte ŕ propos,
Les mets exquis, les bons vins, les bons mots,
> Et sans ętre ivre, il faut sortir de table,

Il faut la nuit, tenir entre deux draps,
le tendre objet que notre coeur adore,
Le caresser, s’endormir dans ses bras,
Et le matin, recommencer encore”


_____________
Voltaire_________

 

________… co nam do szczęścia trzeba …__________

Jeśli nie kochasz – myśli twe
krążą jak koń w kieracie,
a bez miłości stajesz się
smętny i mdły, mój bracie…

… kochaj, lecz gdy doświadczać masz
udaj inteligenta,
lecz bez przesady, kiedy czas
o przyjemnościach pamiętać…

Miej przyjaciela. Przyjaźń ceń,
i szanuj rady wszystkie
tego, kto wiernym druhem jest;
a tego kto jest chłystkiem

unikaj… tego możesz wnet
zapomnieć przy kolacji –
w czym Ci pomoże Amousette,
a Louise – przyzna rację

… i gdy się będziesz z nimi wraz
szampanem delektować
– nie tylko o miłości śnij,
by życia nie zmarnować!

.

_____________________________ mkd __ 2005

Kazano mi mówić o sobie …

Kazano mi mówić o sobie!
……To tak, jakbym nie musiał mówić;
……………bo nie ma o kim i o czym …
………… czyżby o skroniach już siwych …?
…………… sercu bliznami znaczonym …?
………………… błysku ironii w oczach …?

Ciało nie całkiem blade,
a w głębi duszy jak diament
figlarna skrzy wciąż iskierka
czegoś, co kiedyś, gdzieś, dawniej
tak rajcowało dziewczyny,
że… śniły o diabełkach …

Ale co tam dziewczyny !
……Te zawsze były i będą
…………jak je natura stworzyła.
……………… Zawsze ułomna pamięć;
……… rzadko się która przyzna
…….że… o diabełkach śniła.

Ale co tam diabełki !
….. Weźmy się za anioły !
………Te mogą powspominać …
………….jeszcze do szkoły nie doszły
………… – już na prywatkę skręciły
…………… by tam studiować … miłość … ?!

Kazano mi pisać o sobie !
……To tak, jakbym nie musiał pisać
………..bo nie ma o czym i o kim …
………………Ten głos… spojrzenie … dłonie…
…………improwizacji galop
w nadchmurniebiański spokój
i wyobraźni zamęt ….

Nie wstydźcie się, dziewczyny.
Miejcie wciąż dobre chęci …
……Gdy się diabełek przyśni
…………. i naj-najświętszy anioł
……………….. też na prywatkę skręci .

Ale co tam prywatki !
Kazano mi pisać, mówić,
a nie ma o kim i o czym
…. chyba że o – diabełkach … ?
……… a może – o aniołach … ?
…………. może – o błysku w oczach … ?

___________________________________ mkd ____ 2003

Wiewiórka …

U mężczyzny to się w życiu różnie dzieje.
Raz jest równo, raz jest dołek, a raz – górka.
Aż tu nagle, gdy się prawie nic nie dzieje –
trach! … I zjawia się im w życiu co? Wiewiórka.

Jest przeważnie lekko ruda, niedogrzana,
potargana, ach! – po przejściach, bez orzeszka
przyjdzie, a ty,  bo jest biedna i zgłodniała –
przyjmiesz… Trach ! … I już ci taka w domu mieszka.

Dziwią się sąsiedzi, zacni ludzie…
Chwalą cię za dobre serce dla zwierzątek,
myślą jednak – inny to by trzymał w budzie,
a ty… chyba wśród rozsądnych żeś wyjątek!

… Odpasiona – gdy wyczeszesz i ubierzesz –
po futerku da pogłaskać się… czasami,
lecz się nie dziw, gdy z niej wyjdzie leśne zwierzę…
…………….
Tylu mężczyzn jest – dlatego może – samych?

.
_____________________________________ mkd ___ II.2010

Wieszcz chciałby śmiać się, a ty…
… Oczy masz zapłakane,
milczysz, lub coś pod noskiem
mruczysz, zła…

Niesłychane,
jak szybko zmieniasz nastrój.
Tak uczysz kobiecości?
W ten sposób? Nie znasz innych
na wyznanie miłości…?

Nawet Wenus, gdy kaprys
zbędny, gdy zapłakana,
wciąż marudna – utraci
względy u Marsa pana…

i zamiast marcepanków,
którymi pan rozpieszcza
– dostanie… co? w co…?
Klapsa???
………………………
… Wenusie! … Słuchaj wieszcza…!

.
______________________________________ mkdpoezje ___ XI.2016

.

 

Tęsknota za miejscem …

Są takie piękne miejsca, bez zgiełku i hałasu,
jałowych pogadanek. Tu nikt nie goni czasu
i nie ma polityki , znawców, co pies ich trąca,
programów kreujących nam gwiazdki dnia, miesiąca…

Tu nie ma Bandy Czworga, Towarzystw: Od Naciągań,
Gdybałów, Adoracji Wzajemnej i Urągań.
Tu wszystko jest przejrzyste, prawdziwe, niekłamane;
tu można podróżować w Tajemne i Nieznane.

To miejsce, gdzie kabotyn zapomni propagandy.
Pójdźcie tam! Do Teatru! Tej mojej Grand-y-Bandy.
Do Rampy, do Komedii, Nowego, Powszechnego,
Starego, na Wesele – by przeżyć Wyspiańskiego,

gdzie Shakespeare, Dostojewski, Moliere, Mickiewicz, Fredro –
potrafią nam ukazać świata naszego sedno.
… Zagubcie się w fotelach, pojmijcie surrealizm
i absurd – jak komuna walczy o kapitalizm,

jak podłość gra z małością o władzę! Dziś na świecie
jedynie tu, w Teatrze, błysk prawdy odnajdziecie!
My, którzy niby widząc wciąż nie umiemy patrzeć –
ślepotę mamy w genach! Dopiero tu, w Teatrze,

gdy maski z nas zerwane żyć zaczynamy zdrowo.
Widzimy! Tu niektórzy, chyłkiem, anonimowo,
przeżywać i odkrywać mogą… Mają zaszczyt
raz w życiu choć – być sobą! Tak! Właśnie tu, w Teatrze…
.

________________________________________ mkd_____ 2008

 

.

Venus …

Znam cię z Obserwatorium…

… Z dali od dawna tak jak Venus
błyskałaś… i nagle…
grawitacja przyniosła list…
z Kosmosu list – do mnie –
przysłałaś…
Takiej sytuacji nie znałem, nie przewidziałem…
postawiłaś mnie w niej
znienacka, choć – wiedziałem…?

… wozi Cię gdzieś, tam, jakiś ON;
żyjecie razem
bo… wspólna, wygodna i pełna tacka…
… lecz Dla Ciebie
Kosmos – rzecz skończona.
… Dla niego ty też jesteś ONA…

Podobno tak z gwiazdami dzieje się…
Zapewne – jak ja
oczekiwaniem by odkryć –
ty swoim życiem jesteś zmęczona…

… Nie wiem, czy
tak mi w myślach bliska –
odkryciem dla mnie kosmicznym
chcesz tylko w liście wyskarżyć się,
czy…
zniknąć w moich ramionach?

.
______________________________ mkd ___ VI.2011

Czyściciele …

… utwór – memento dla oszustów – poświecony pamięci Jolanty Brzeskiej – lokatorki upominającej się o swoje prawa, spalonej żywcem za rządów PO i PSL w Warszawie prawdopodobnie przez „reprywatyzatorów” – oszustów, tzw „czyścicieli kamienic” – wykupujących za bezcen w przestępczy sposób wielomilionowej wartości nieruchomości (i przy współpracy niektórych skorumpowanych pracowników Urzędów Miast, adwokatów oraz aparatu sądownictwa?) by później wyrzucać z bezprawnie przejętych domów mieszkających tam ich wieloletnich lokatorów…

_______ „Reprywatyzatorom” … _________________

Świń tuczenie (się) w naszym bufecie
zakończyło się…? … Nie? Czy nie chcecie
by skończyło się to, co zabawą 
i regułą dla kast było, by wróciło PRAWO…?
…………..
Społeczeństwo w Prawo znów uwierzy,
gdy doczeka się końca grabieży;
gdy doczeka staruszek i babcia
bezstresowych nocy w starych kapciach,  
gdy snów pięknych doczekają młodzi –
bo ich złodziej nie będzie nachodzić
i wyrzucać z kamienic na bruk,   
tak jak do dziś to trwało…
…………………….
Ten huk,
który rozległ się w Polsce – do spodu
niechaj wyrżnie wrzód z ciała Narodu…
…………………….
W Sprawiedliwość prawdziwą uwierzę,   
gdy zobaczę przed Ratuszem pręgierze,
gdy w nich cała złodziejska elita
wyspowiada się z byłego dolce vita,  
i gdy w dyby pójdą stare wieprze
przy korycie rozparte w najlepsze,
które zżarły nam bezprawnie wszystko
co nam bliskie – zostawiając rżysko!

Uwierzymy… gdy pręgierze, dyby
staną serio, nie tylko „na niby” –
jak to zwykle do teraz bywało…  
… by znów ludziom spokojnie się spało
w swoim domu, nie w jakimś „tenkraju”,  
kondominium – dla kast samozwańczych raju,   
lecz w Ojczyźnie, bez band „czyścicieli” –
na pachnącej prawością pościeli…

.


__________________________________ WierszeMKD ___ X.2016

 

 

 

EROTYK z umiarem …

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Pamięć Narodu o faktach, o Historii to fundament, dla nas i pokoleń… to obowiązek!

Maciej Krzysztof Dąbrowski // mkd

______________________________________P.S… napisany kilka lat temu obraz – jakże niestety pasujący do smutnej rzeczywistości opisanej w wierszu „POPLAMIENI

…………………………………..

Historia Polski naszej jest jak Księżna Pani…
Całujcie Panią w rękę! Ona nie cygani…
Pamięć ma bardzo dobrą, odbije się czkawką
komuś, kto gwałci Prawdę,
chowa ją pod ławką,
lub zatopić próbuje…
… bo Prawda wypływa,
by kłamcę piętnem plamić gorszym niż oliwa…

Jeśli Historio nasza niczego nie zmienisz,
gdzie spojrzysz – na tych ławkach
sami po plamieni, w immunitety strojni
i czapkę-niewidkę blamaży
radzić będą – jak z Ciebie konfitury smażyć!

Księżno Historio nasza, kto Cię nie pamięta,
lub nie chce znać – ten łatwym łupem dla agenta,
który – gdy swoje zrobi – na pomniki spieszy.
Z nich swoje prawo głosi:
„kto zdradza – nie grzeszy”
… a – gdy się tłumnie na to oburzą rodacy –
krzyczy: Prawdy nie trzeba!

… Czy od dziś – w myśl pracy
agentury wszelakiej – na kłódki zamknięte
w Archiwach ma zaginąć wszystko, co nam święte?
By Naród plew od ziarna odróżnić nie zdołał?
………
Zdradzisz swoją Historię, Narodzie, gdy twoja?

.

_______________________________________ mkd ___ 04-07.07.2010/10.II.2012

.

IGRZYSKA …

…wiersz ten powstawał w lipcu 2008, roku Olimpiady, niegdyś idei i szanowanego przez wszystkich czasu-symbolu Pokoju – w nawiązaniu do innego, wcześniejszego wiersza z kwietnia/maja 2008 pt. “Przenieśmy Olimpiadędo którego inspiracją było krwawe tłumienie ruchów wolności w Tybecie.

… 10.12.2010 laureat, pochodzący z Chin, pięknego kraju o wspaniałej tradycji i Kulturze, nie mógł odebrać przyznanej mu przez Świat Pokojowej Nagrody Nobla. Przyczyna prosta – siedzi w więzieniu, w kraju o nazwie Chiny. Był kiedyś jednym z demonstrantów na Tien an Men… Za co siedzi w więzieniu teraz? Za pamięć o Tien an Men?

Czy można uwięzić ludzką myśl… ? ( > Cogito………> mkd/1981)

4 kwietnia – w Polsce rocznica ale i tam, kilka tysięcy km dalej na tej samej Planecie obłudnego świata pt. Ziemia – inna Rocznica……….  wczoraj w radio 2013 słyszałem, że i dziś, kilkadziesiąt już lat od rozjechania czołgami protestujących na pekińskim placu Tien-an-men studentów świadkowie tamtych czasów opowiadając o setkach czy nawet tysiącach ofiar ukrywają swoją twarz i tożsamość…

… ileż nam, ludziom, tych rocznic…?

__________________________________

Niebiański spokój Tien an Men…
……. tysiące na nim zniczy
Choć do dziś czołgów łomot grzmi
– dziś to się już nie liczy…?


Cóż, co innego winno być
pokarmem dla poety
lecz mimo że tysiące nas
– zbyt mało nas, niestety …

Niebiański spokój Tien an Men…
……. tysiące płonie zniczy
…. tysiące rozjechanych tam
o sprawiedliwość krzyczy

i będą wieki krzyczeć wbrew
dzisiejszej pięknej wizji –
bo cóż to, że tak piękne są
Igrzyska Hipokryzji.

Na tych Igrzyskach Możnych Kwiat
zmaluje same cuda,
pobije polityki świat
rekordy swej obłudy.

Dzisiejszy malowany świat
i zbezczeszczone znicze
One, wraz z Olimpijskim tam,  
o sprawiedliwość krzyczą …

I nie wystarczy kłamców stu
i milion żołnierzyków
by zamknąć za kratami świat,
zagłuszyć odgłos krzyków…

Usłysz, Narodzie Wielkich Chin
tę zakłamaną ciszę…
niech piękny Konfucjusza duch
znów twoje wiersze pisze…

______________________________________ mkd ____08_08_2008/2013

Instynkt …

Istnieje coś takiego
jak instynkt, a to znaczy,
że mamy „czuja”, pewność,
że jest tak, nie inaczej…

Mądrale zawsze wiedzą
na dwieście, trzysta procent,
że to ich „czuj” jest zawsze
najnajwłaściwszą z ocen,

i nikt ich nie  odwiedzie
od tego przekonania –
nie zrobić, i nie dotknąć.
Ten „czuj” wszystkiego wzbrania!

A może to w bojaźni
przed błędem tkwią przyczyny?
Instynkt nam nie pomoże;
gdy chcemy – to zbłądzimy.

… A kiedy nas, szczęściarzy,
ogarnie żar bez granic,
czy będziemy nasz instynkt
– że to on zawiódł – ganić… ?

Nie… odkryjemy bowiem
coś, co zbawienne bywa
– że instynkt, „czuja” mamy
po to, by móc odkrywać!

.
________________________________ mkd ___ VI.2010/III.2014

.

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Jesteś tu …

______  Jesteś tu ______     ………………………… (słowa i muzyka: MKD Poezje)

Jesteś tu…
tak marzyłem o tym
dzień po dniu,
pamiętałem dotyk,
jak ze snu, jak za mgłą
twoich ust, twoich rąk…

jesteś tu…
wciąż pamiętam chwile
te, gdy znów
tu przychodzisz do mnie
zjawiasz się jak ze snu
by mi szeptać coś
bez słowa…
……… (ref.) … W moim śnie
tak na palcach płyniesz cicho
… jakieś cię przyniosło licho
by mnie tobą znów czarować…
by zakłócać spokój, ciszę,
bym rozsądku nie mógł słyszeć
gdy tak blisko jesteś przy mnie
by… znów ciepło, znów intymnie…

Jesteś tu…
… wtedy nie potrzeba wielu słów,
by dotykać nieba
… prawie żadnych słów nie trzeba
by szczęśliwym być do nieba… 

……… (ref.) … w moim śnie
tak na palcach płyniesz cicho
… jakieś cię przyniosło licho
by mnie tobą znów czarować…
by zakłócać spokój, ciszę,
bym rozsądku nie mógł słyszeć
gdy tak blisko jesteś przy mnie
by… znów ciepło, znów intymnie…

Jesteś tu…
… wtedy nie potrzeba wielu słów,
by dotykać nieba
… prawie żadnych słów nie trzeba
by szczęśliwym być, do nieba
sięgnąć wrót, do gwiezdnych łąk…
gdy jesteś tu…

.

_____________________________________ mkd ___ XI.2011/16

.… jeżeli jesteś tu i masz już na uszach słuchawki – włącz nagranie… to unikalny dźwięk mojego stuletniego pianina…

Jeśli wybaczysz sobie ciekawość, a mnie to pierwsze autorskie pełne improwizacji wykonanie spróbuj odnaleźć to samo w nieco innej i właściwszej do śpiewania wersji z fotoilustracją na YT… i czytając zamieszczony tu tekst na tle muzyki odnaleźć się lub zagubić wraz ze mną w improwizacjach

………….

……..

Karpie diem …

Kiedyś, kiedy cię poznałem
– telewizor w domu miałem…
a ty, a ty… rybeńko
po cichutku, pomaleńku
pooglądać przyszłaś
– i nie wyszłaś…
Do dziś, kiedy nocką ciemną
chcesz być czasem ze mną
to ja… to ja
mam wielkiego boja…
i choć się za to nie gniewasz
i oglądając śpiewasz,
to, ponieważ
mnie, pół-dzikusa nawet mała myszka,
a co dopiero taka rybeńka jak ty
bardzo w serialowym wydaniu wzrusza,
gdy w tobie ochota oglądania trwa
sprężam się, i choć trudna to rzecz,
trwodze jakoś się wywijam…
Strach – gdy go oswoić – szybko mija
i nawet się karpiem łasi…
tak noc w noc, dzień za dniem –
carpe diem… carpe diem…
… a może… baja… baja… ?
Kiedy, rybeńko, porannym słonkiem
otulasz mnie płetworamionkiem –
dzielnie, jak każdy macho
ze strachem szybko się oswajam…
czując, że wstawać już najwyższa pora
– wstaję… a strach wie… nie wygra ze mną, o nie…
i bez strachu ze strachu robię sobie jaja…
i strachowi nawet robię jajecznicę
i dobrego dnia nam i tobie, rybko, życzę
– byle bez tego po-two-ra
z telewizora…
.
___________________________________ mkd ___ XI.2012
.

dalej »