Wieszcz chciałby śmiać się, a ty…
… Oczy masz zapłakane,
milczysz, lub coś pod noskiem
mruczysz, zła…

Niesłychane,
jak szybko zmieniasz nastrój.
Tak uczysz kobiecości?
W ten sposób? Nie znasz innych
na wyznanie miłości…?

Nawet Wenus, gdy kaprys
zbędny, gdy zapłakana,
wciąż marudna – utraci
względy u Marsa pana…

i zamiast marcepanków,
którymi pan rozpieszcza
– dostanie… co? w co…?
Klapsa???
………………………
… Wenusie! … Słuchaj wieszcza…!

.
______________________________________ mkdpoezje ___ XI.2016

.

 

Pilecki – (wersja pierwsza)…

… ten wiersz poświęcony wyklętym przez zdrajców Polski i jej okupanta Żołnierzom Niezłomnym, a głównie Rotmistrzowi Pileckiemu, Polakowi wymienionemu wśród 6 największych bohaterów II Wojny Światowej, napisany został i po raz pierwszy osobiście przeze mnie wykonany w dniu 27 lipca 2013 na spotkaniu w podwarszawskiej Wiązownej przed Córką Rotmistrza, p. Zofią Pilecką-Optułowicz…

_____________________

Daj nam dziś w prezencie Panie
silnych nie władzą, nie słowem,
lecz obdarzonych stygmatem
dokonań epokowych.

Daj wiernych, prawych, czci godnych,
i do heroizmu zdolnych
wtedy, gdy przeważa zbrodnia,
a człowiek – to niewolnik…

Daj i to w prezencie, Panie,
by się nam sami zdarzali
odporni na zakłamanie,
uczciwi, aż – wspaniali…

… Najgorsze nawet przetrwamy,
lecz blasku dodamy światu,
gdy nam nie każesz doświadczać
przyjaźni naszych katów!

Oszczędź nam za dnia współczucia
i wszelkiej bratniej pomocy
od tego, kto naszych bliskich
skrycie mordował w nocy…

… i nie daj Panie uwierzyć
dzieciom, że ten ktoś – to święty.
Daj Panie takich jak Rotmistrz
– zbędne inne prezenty…

 

.
_____________________________ mkd ___ VII.2013

 

.

 

Pozwól mi, Panie …

Nazywam rzeczy po imieniu. Mam w sobie Szacunek do Człowieka i Tolerancję. Gdy jednak ktoś przekroczy dopuszczalność mojej (naszej) tolerancji  – niech nie spodziewa się żadnej tolerancji, bowiem:

Czyjaś demokracja kończy się tam, gdzie zaczyna się moja! Tak brzmi jedyna przyjazna Człowiekowi definicja Demokracji!

Dlaczego powstał wiersz opisałem na stronach TEKSTY  MKD w artykule > TOLERANCJA  (http://tekstymkd.com/?p=1591)

 

________„POZWÓL MI, PANIE …”________________________

Ma wiara płytka jak sadzawka,
lecz się nie gniewaj na mnie, Panie,
że – choć nie służę na dwóch łapkach –
w obronie twoich zasad staję,

gdy kacerz dzieci straszy Krzyżem,
gdy nie chce, by nam istniał w szkole!
Gdy diabła kusi aureola –
może chce przejąć Twoją rolę?

Nim przepis eunuchowych elit
z góry nam jak szarańcza zleci
– nie daj nam, aż do końca, Panie
w probówce szukać naszych dzieci.

Nim pod płaszczykiem tolerancji
każą uśmiercać nam rodziców –
nie daj, by rządził vitro-produkt;
dzieci dewiacją nam zachwycał.

Nim mi zabronią być z Naturą
w związku, a każą z homolubem,
pozwól mi Panie na normalność
– nim wiarę w rozum ludzki zgubię.

Nim sfiksujemy do imentu,
nim się wyprzemy Ojca, Matki
bo tak nakażą w Parlamencie –
wyślij nas Panie do psychiatry.

Nim homo nas zhomonizują,
nim konia ustanowią królem
– pozwól mi Panie być Człowiekiem!
Na obraz twój, albo – w ogóle!

.
_____________________________________ mkd ___ XI.2009/XI.2016

 

.

Ciało – skryte w fałdach togi,
wyćwiczone w demagogii,
specjalność – ruskie pierogi…
Zasięg – zdalny, głos – tubalny,
ponad szczyty gór słyszalny…
pejs rozwiany niczem grzywa
paragrafem głowy zrywa…

Na kajaku prawa pływa,
w prawo, w lewo nami kiwa;
Sama siebie tak nazywa:
Kasta…
Sitwa? Komitywa?…
w koleżeński set pogrywa…
ponad Boga się porywa –
przez etykę nietykalna…
…………..
„Sprawiedliwość” – to jej ksywa…?

.
___________________________________ mkd ___ IX.2016

Średnia z Adama …

Na co dzień praca, praca,
a w łyk-end znany slang:
impreza, seta, piwko,
dziewczyny i bang, bang… !

A poniedziałek chmurny
jak codzienności smak.
Kac płacze w nas jak dziecko –
do pracy trzeba! Ach…

Wtorek… Znów kefir pomógł,
piwko, i… praca wre,
i myśl… a co tam, w domu…?
Ktoś tam pamięta mnie…?

Zagłuszasz myśli głupie
jak zwykle, dzień po dniu
– skutecznie… Takie życie!
Ciąg, i… brakuje snu,

i coraz krótszy oddech,
a mięsień piwny drwi:
tak, stary, życie podłe –
dolej mu! Nalej mi!

… Środa i czwartek, piątek…
w sobotę termin gna,
w niedzielę – nie ma po co
do domu… szkoda dnia!

Czujesz smutek? Rozwody
i dziecka płacz gdzieś w tle –
słyszysz? Średnią z Adama
widzisz – kicz made in PRL!

Kiedy zrozumie Państwo,
że już najwyższy czas,
by model „na Adama”
nie był wzorem dla mas?

.
__________________________________________ mkd __ 2009/ 24.XII / 2016

.

Tęsknota za miejscem …

Są takie piękne miejsca, bez zgiełku i hałasu,
jałowych pogadanek. Tu nikt nie goni czasu
i nie ma polityki , znawców, co pies ich trąca,
programów kreujących nam gwiazdki dnia, miesiąca…

Tu nie ma Bandy Czworga, Towarzystw: Od Naciągań,
Gdybałów, Adoracji Wzajemnej i Urągań.
Tu wszystko jest przejrzyste, prawdziwe, niekłamane;
tu można podróżować w Tajemne i Nieznane.

To miejsce, gdzie kabotyn zapomni propagandy.
Pójdźcie tam! Do Teatru! Tej mojej Grand-y-Bandy.
Do Rampy, do Komedii, Nowego, Powszechnego,
Starego, na Wesele – by przeżyć Wyspiańskiego,

gdzie Shakespeare, Dostojewski, Moliere, Mickiewicz, Fredro –
potrafią nam ukazać świata naszego sedno.
… Zagubcie się w fotelach, pojmijcie surrealizm
i absurd – jak komuna walczy o kapitalizm,

jak podłość gra z małością o władzę! Dziś na świecie
jedynie tu, w Teatrze, błysk prawdy odnajdziecie!
My, którzy niby widząc wciąż nie umiemy patrzeć –
ślepotę mamy w genach! Dopiero tu, w Teatrze,

gdy maski z nas zerwane żyć zaczynamy zdrowo.
Widzimy! Tu niektórzy, chyłkiem, anonimowo,
przeżywać i odkrywać mogą… Mają zaszczyt
raz w życiu choć – być sobą! Tak! Właśnie tu, w Teatrze…
.

________________________________________ mkd_____ 2008

 

.

Venus …

Znam cię z Obserwatorium…

… Z dali od dawna tak jak Venus
błyskałaś… i nagle…
grawitacja przyniosła list…
z Kosmosu list – do mnie –
przysłałaś…
Takiej sytuacji nie znałem, nie przewidziałem…
postawiłaś mnie w niej
znienacka, choć – wiedziałem…?

… wozi Cię gdzieś, tam, jakiś ON;
żyjecie razem
bo… wspólna, wygodna i pełna tacka…
… lecz Dla Ciebie
Kosmos – rzecz skończona.
… Dla niego ty też jesteś ONA…

Podobno tak z gwiazdami dzieje się…
Zapewne – jak ja
oczekiwaniem by odkryć –
ty swoim życiem jesteś zmęczona…

… Nie wiem, czy
tak mi w myślach bliska –
odkryciem dla mnie kosmicznym
chcesz tylko w liście wyskarżyć się,
czy…
zniknąć w moich ramionach?

.
______________________________ mkd ___ VI.2011

WITRYNA …

Pełno tu bałaganu… Leżą moje wiersze,
obnażone dla oczu. Grafomańczym płodem –
myślę – nie wszystkie one, lecz… które są dobre?
Nie wiem, czy te co górą leżą, czy te – spodem,

w tłoku poprzewracane; niektóre ze śladem
łzy, a niektóre żółcią poplamione,
co wylała się pewnie jakiemu Smokowi,
gdy, chaosem się dziwiąc, trafił na mą stronę.

A miał tu być Porządek. Cudowna Witryna!
Wzbudzająca podziwy dziennikarskiej braci,
zachwyty Panteonu, westchnienia kretynek
i boginek, co cnotę by chciały tu stracić…

Witryna – niby salon lub teatr ogromny
mój, co ją na wzór Mistrza w laury chciałem stroić,
powstać miała! Wierszami zdobiona Witryna,
co prawdy cnotą wsparta, krytyk się nie boi,
ni krytyków – bo prawdy moje wiersze pełne;

czasem bardzo bolesnej, gdy się kto spostrzeże,
że to o nim pisane.
Zawsze jednak lepiej prawdę, jak diament,
znaleźć w chaosie.

W to wierzę,
bo kiedy wpada Czytacz, zbłąkany, zdyszany –
czyta! Za moje zdrowie pije Prawdę.
Słyszę – nie zawsze miotły woła.
… Siądź Gościu! Odpocznij,
i wybacz, że nie sprzątam –
nie mam czasu.
Piszę…

_________________________________autor_______ mkd____ 2007

 

.

… wERNISAż …

Wlasnie na wernisazu

jestes …

a ja … tu … marze

ze juz niedlugo bedziesz

tuz obok

… twarz przy twarzy

… oddech tuz przy oddechu

… tak spokojnie

… bez grzechu …..!?

a jednak …a może …?

chyba tesknie…

Potworze,

pisze tu list do Ciebie

a Ty ..?

nic o tym nie wiesz ?

Jak gdyby nic

po wernisażach

przy drinkach i obcych twarzach

rozsiewasz w krąg swe wdzięki

… niby nie wiedząc o tym

sprawiasz wszystkim kłopoty

… bledną zazdrosne panienki

a chłopy miast na ściany

tam gdzie obrazy i ramy

ślepić  lub na dywany

– idą w trop Twoim śladem,

jedzą grzecznie z twej ręki

.

a ja … tu….

jak pijany

tym,  że ciebie wciąż nie ma

krążąc od ściany do ściany

piszę od nowa poemat

o tobie …

… no i o mnie..

o tym,  jak brak ogromnie

ciszy, kiedy powrócisz…

gdy będę znów pijany

Tobą……tak jak zawsze delikatnie,

bez słowa… jak niemy..

by nikt nie dostrzegł

… byś  nie spostrzegła

drżenia, rumieńca, tremy…

bo nie wiem czy się uda

… czy uda się je powstrzymać,

gdy wrócisz po wernisażu

moja … lub …  już niczyja…

Może  po tym, kolejnym,

nieważne będzie wszystko,

… a dla mnie wernisażem

pozostaniesz…

Artystko… ?

.

___________________________________________ mkd_____

Czyściciele …

… utwór – memento dla oszustów – poświecony pamięci Jolanty Brzeskiej – lokatorki upominającej się o swoje prawa, spalonej żywcem za rządów PO i PSL w Warszawie prawdopodobnie przez „reprywatyzatorów” – oszustów, tzw „czyścicieli kamienic” – wykupujących za bezcen w przestępczy sposób wielomilionowej wartości nieruchomości (i przy współpracy niektórych skorumpowanych pracowników Urzędów Miast, adwokatów oraz aparatu sądownictwa?) by później wyrzucać z bezprawnie przejętych domów mieszkających tam ich wieloletnich lokatorów…

_______ „Reprywatyzatorom” … _________________

Świń tuczenie (się) w naszym bufecie
zakończyło się…? … Nie? Czy nie chcecie
by skończyło się to, co zabawą 
i regułą dla kast było, by wróciło PRAWO…?
…………..
Społeczeństwo w Prawo znów uwierzy,
gdy doczeka się końca grabieży;
gdy doczeka staruszek i babcia
bezstresowych nocy w starych kapciach,  
gdy snów pięknych doczekają młodzi –
bo ich złodziej nie będzie nachodzić
i wyrzucać z kamienic na bruk,   
tak jak do dziś to trwało…
…………………….
Ten huk,
który rozległ się w Polsce – do spodu
niechaj wyrżnie wrzód z ciała Narodu…
…………………….
W Sprawiedliwość prawdziwą uwierzę,   
gdy zobaczę przed Ratuszem pręgierze,
gdy w nich cała złodziejska elita
wyspowiada się z byłego dolce vita,  
i gdy w dyby pójdą stare wieprze
przy korycie rozparte w najlepsze,
które zżarły nam bezprawnie wszystko
co nam bliskie – zostawiając rżysko!

Uwierzymy… gdy pręgierze, dyby
staną serio, nie tylko „na niby” –
jak to zwykle do teraz bywało…  
… by znów ludziom spokojnie się spało
w swoim domu, nie w jakimś „tenkraju”,  
kondominium – dla kast samozwańczych raju,   
lecz w Ojczyźnie, bez band „czyścicieli” –
na pachnącej prawością pościeli…

.


__________________________________ WierszeMKD ___ X.2016

 

 

 

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Dzieci bezdomnego …

Z okazji Dnia Ojca i Dziadka – wiersz udostępniam wszystkim, którzy pogardzają spotykanym „włóczęgą”, tym którzy współczują samotnym nie zastanawiając się skąd się tacy biorą, także tym  którzy Ojca lub Dziadka na co dzień mają i cieszą się, a przede wszystkim tym, którzy mogli mieć i Ojca i Dziadka – i nie mają, bo postępowali tak a nie inaczej…  pozostawiam Wam przemyślenia, radość, może także – wyrzuty sumienia…

_____________________________

Nie zapraszajcie go na Święta, 
.   gdy rzuciliście go za próg
.      zapominając, że nad siły
.          pracował dla was – póki mógł.

To wam budował dom bez troski,
i zawsze dla was uśmiech miał
i czas, by zawieźć na zajęcia…
Tak, zawsze o Rodzinę dbał…

… Matkę rozpuścił, tak jak chciała;
nie było jej niczego brak,
aż o przysiędze zapomniała…
… Pomagaliście jej?
……………………………………. O, tak…!

… Nie poszukujcie więc po Ojcu
.   w pamięci śladów jego stóp,
.      a gdy nadejdzie Dzień Zaduszny
.         postawcie znicz
.            na inny grób…
.
Dbajcie o własne swe pisklęta,
.    by o was dbały też – jak on,
.       bo wierzę – kiedyś przyjdą Święta
.         i Bozia spyta –
– czyj to dom…?
…………….
Uczciwym wtedy na płacz wzbierze…

.         … Choć wątpię, że was na to stać,
.              nawet, gdy któreś westchnie szczerze:
.             „Przepraszam, Tato, ty frajerze”…

.                 … co powiesz, matko…?  

                                          …     *\   *\   *\     … ?

 

.
______________________________________ mkd ___ Święta 2002/ 2016

P.S. 

Opisana historia jest autentyczna i aż banalna, bo tak często spotykana… żona wraz ze znajomym męża (jak się później okazało jednym z kochanków) okradła swojego ślubnego wyprowadzając mu z kasy Firmy pieniądze, wpędziła w długi i przekonując dzieci, że ich Ojciec jest zadłużonym fajtłapą, bo nie stać go na dolce vita – spróbowała pozbyć się go z domu… Pomagali w tym także korzystający latami z pracy zięcia dziadkowie – rodzice mamusi – przekupując dzieci i nakłaniając do „nowego” a także – wspólnie z mamusią – do podłości i szykan wobec Ojca… Mimo to dzieci o szalbierstwach kochanków nie dowiedziały się nigdy od Ojca, który uważał ze utrata szacunku jaki powinny zachować dla Matki je osłabi…

Teraz te dzieci mają już własne dzieci. Mimo, że Ojciec i Dziadek wielokrotnie udzielał im, już jako dorosłym, pomocy – konsumowali ją, nie interesując się jednak jego zdrowiem ani losem… Może uważają, że im się należało, lub że człowiek, który poświęcił dla nich wszystko – jest frajerem, a może… wstydzą się swojej zdrady, swoich brzydkich postępków; wiedzą, że czasem by wynagrodzić krzywdę samo „przepraszam” to mało… 

… może je znacie, te dzieci…? Może są dla was miłe, wraz z mamusią i jej obecnym kochasiem stanowią wzór kochającej się trzypokoleniowj cacy rodzinki? .. Jeśli tak ich postrzegacie – jak postąpicie po przeczytaniu tego tekstu? Zaprzyjaźnicie się z nimi…? … Czy opisani w tekscie i wierszu są tego warci?
Mój kumpel, Menel (zobacz wiersz o nim), który mi historię opowiedział jest z wielu względów kimś nie tylko dla mnie wiarygodnym… Może to nie ma znaczenia, lecz przypuszczam, że to refleksje z jego życia… Ot, historia jakich podobno wiele, pomyślcie jednak, gdy spotkacie przy śmietniku lub w autobusie zaniedbanego Człowieka ubogo niemodnie odzianego, że ten ktoś był może dobrym Mężem i Ojcem, tylko zbyt dbał o żonę i dzieci…?

P.S. II
wiersz pt. „Pamiętajmy o ludziach” – MKD Poezje

« wstecz - dalej »