Ażur …

Poznałem ją w wakacje… w sukience ażurowej
akurat wtedy była, i… zawróciła w głowie.
Chłonąłem, oniemiały… Lat miałem ze dwadzieścia,
a ona, ażurowa… głupi by takiej nie chciał…

Nie byłem głupi… albo tak mi się wydawało…
Wygodnie, bezboleśnie, zaczęło się i – trwało,
a pod dziewczyny piękną ażurową poświatą
nieważne było dla mnie, czy wiosna jest, czy lato…

Była tajemnic pełna… Nie mogłem za nią trafić.
Może gdzieś studiowała? A może była w pracy?
Znikała na tygodnie, by miesiąc mnie zachwycać,
by w myślach zawirować i… zniknąć w tajemnicach.

Wreszcie poznałem inną. W dzień ślubu – ta wróciła
i co by tu nie mówić – nie wiem, czy się zmartwiła,
gdy powód jej podałem. Tak, chciałem mieć rodzinę.
Może jej głupio było? Trudno… już nie zmieniłem

decyzji, koni w biegu. Gdy wczoraj ją spotkałem –
mogłem jej krzywdę zrobić wtedy – tak pomyślałem.
Mogłem unieszczęśliwić, a tak – los dał nam szansę.
Teraz jest business-woman. Nie w głowie jej romanse…

Cała zadbana, chłodna… a jednak mnie poznała…
“Stać ją” i “nie żałuje” – tak wczoraj powiedziała.
Zaradna, dzielna, zdolna, i… ciągle w tajemnicach.
Ażur… hmmm… cacko z dziurek… i tak mnie wciąż zachwyca…

.
________________________________ mkd ___ XII.2009

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.