Ambasador …

JEŚLI NIE WIDZISZ TREŚCI JAKIEGOŚ UTWORU – sprawdź, czy masz uprawnienia do ujrzenia go – spytaj Autora

….. 

Kiedyś, ładnych parę lat temu napisałem ten wiersz z nadzieją, że może coś się zmieni… lekceważenie na uznanie, wazeliniarstwo na partnerstwo itp… Podobno dziś znów nam ktoś coś obiecał…
___________________________________________________

Przyjaciele zapraszali mnie do USA;
Chciałem. Rwie się do nich moja dusza
jednak póki w kwestii wiz się nic nie zmienia –
niechęć mam do auto-upodlenia.

Mam nadzieję jednak, że to wszystko
skończy się, i kiedys tu, z walizką
pełną  wiz,  przyjedzie do mnie  bryką
Ambasador made in and full from America,
a gdy wpuszczę go – co zwykłe w moim Kraju
ziewnie: Haugh! i nisko się kłaniając
powie:

Mister MKD – przywożę Panu Wizę,
yeah!.. w walizce … proszę przyjąć, bardzo pleaseee..
Wizę Panu wiozę, bo odkryto,
ze Washington Polką był, fajną kobitą,
co na pierwszym przypłynęła do nas statku
i została Demokracji naszej Matką;
i odkryto, że od dwustu ponad lat
jako twórców Independance zna Was świat,
doceniamy wreszcie umysł, pracę dłoni –
więc już wjazdu Polsce do nas nikt nie broni.
Prosze przyjąc, You, MKD – przeprosiny
z  full of Culture uklonami najnizszymi
od naszego, juz innego, Prezydenta;
i prosimy –
niech Pan raczy nie pamiętać,
ze tak dlugo trwać musiało to wszystko,
ze Polacy nad Odrą i Wisłą
bez gwarancji wizę kupić musieli,
że czekali jak pariasi, w nadziei
i w kolejkach dni, noce i święta.
Niech Pan o tym już nie pisze… nie pamięta…

Mister MKD – tam czeka Jumbo-Jet
pełen naszych sexi-, techno- i pod-niet
może Pan nim lecieć u nas dokąd chce!
Bez kontroli i do woli! Pan wie?

Na cześć Pana fundujemy (w McDrive ?) obiadek
i obejrzeć damy nawet C’anion C’olorado,
tylko bardzo Pana prosimy o  jedno …
To wizyty mej ambasadorskiej cel i sedno:
Chcemy  by Pan prawd o naszej demokracji,
o równosci u nas, tej dla polskiej nacji,
o rozłąkach, polish-joke’ach i powrotach,
o tym, że tak długo były nasze wrota
nie dla wszystkich z Was otwarte przyjacielsko,
że w kontraktach – zamiast know-how rosło zielsko,
że zapomnieliśmy, kto budował naszą  Wielkość
i na fotografiach tylko – było sielsko i anielsko,
i o krzywdach pilnie teraz naprawianych,
i o palcach w tuszu wizy umaczanych –
by o prawdach gorzkich tych już Pan nie pisał;
i choć wiemy – wiza Panu z-wiza dzisiaj –
Mister MKD, zapomnieć o tym chciej!

Cóż odpowiem Dyplomacie?
S’il vous plaît?
OK ?

Kocham Amerykę razem z wami!
Marząc o niej zasypiałem nad książkami.
Moim krajem jest też, choć od dziecka
niańkę mi przyznała – tę, sowiecką,
co macochą była, nie karmiła;
lecz na szczęście Matka Polka – wykształciła!
Dumę przekazała i dlatego
powiem Ambasadorowi:

Yes`sss, Kolego!

.

_________________________________________ mkd ________2006/2008

Jeden komentarz do “Ambasador …”

  1. 22 Sty 2009 @ 5:23 pm CanadaDziewczyna z K. Poland

    Chciałabym, żeby sam Barack Obama przywiózł tę wizę…
    ——–

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.