Ala … (z cyklu:IMIONA)

Była raz sobie panienka . Na imię miała – Ala

Lubiła śmiać sie, płakać …

Na mnie patrzyła – z dala.

        Ponad przeciętną rosła , nosek zadarty miała

        i wszystko, co panienkom

        natura przewidziała …

a oprócz tego , może by złość wywołać u mnie,

z pewnym elektronikiem

włóczyła się po gumnie …

        Dziś nikt już pewnie nie wie czy on ją uczył czego;

        Ala twierdziła zawsze,

        że dobrym był… kolegą .

Choć stwierdzić, co zostało z tych czasów trudno teraz

        – na pewno Alę uczył

                obsługi … komputera,

bo jak stwierdzają liczni w necie spotkani – Ala

teraz – zamiast po gumnie

– włóczy się po portalach

        i tam, w sercowych zwłaszcza miejscach,

                ogień rozpala …

        co wcale nie oznacza

że mnie znać nie chce Ala

i zerka z iskrą w oku…

        lecz ja – nie lubię tłoku.

Znam się na komputerze

i Ala mnie nie … (na)bierze,

         a jeśli o swawole

            chodzi – to z dziećmi wolę…

W śniegu i na basenie   

i w lesie… zima, lato,

z Maćkiem, Kluską, Oliwią

– bo jestem

fajnym Tatą!

 

___________________________ MKD ___ 18.XI.2007…

 

.

Jeden komentarz do “Ala … (z cyklu:IMIONA)”

  1. 16 Paź 2009 @ 6:50 am United StatesAl.... Poland

    :)

    „[…] jeśli każdy ojciec i każda matka wolą własne dzieci od dzieci innych, to przecież nie dlatego, że przeprowadzili badania rynkowe.”
    /Éric-Emmanuel Schmitt – „Tektonika uczuć”/

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.