PEDRO …

Pedro Jedzieraz Alerano
sławą się cieszył niesłychaną –
czy boso, czy w markowych butach
– pełnego zalet cud-koguta.

U każdej młódki i dziewicy
i w okolicy, i w stolicy
miał Pedro wzięcie niesłychane!  
      Spał wieczorami, bo nad ranem,
z reguły prace miał… zlecane…            
Z tego był znany i lubiany.
W salonach kurnikowe Damy 
szeptały o nim – jakże zdolny…
                Kiedy koguty szły na wojnę
                i gdy się Damom samym ckniło
                – wzywały Pedro…
było miło, bo Pedro umiał należycie
umilać monotonne życie 
i bladym świtem po kurnikach
         rozdawał marzeń certyfikat. 
    Aż po blask słońca całej ziemi
wrażeń dostarczał wdzięki swemi… 
W całej prowincji Alerano
wołano: Pedro… Jedzierano…
          Z wdzięczności celebrytka jedna
                przyznała tytuł mu “Don Pedro”.
Mężowie, miłujący spokój,
nazwali Pedro „Zbawcą Roku”.
Słupkiem w sondażach sława rosła
– dał wybrać się na Europosła! 
                    Lecz tam skończyła się kariera –
                    bo Euro-kury w farmach teraz,
       więc tam, któregoś dnia, o świcie –
w tłoku zakończył piękne życie…
… a w kraju szybko zapomniano
Pedro Jedzieraz Alerano !
______________________________
PS…
Szkoda, bo teraz takich mało,
którym by się pracować chciało  
na farmie… rano… Smętne nuty
pieją dziś kurom eks-koguty !!!

.

___________________________________ mkd ________2008

Jeden komentarz do “PEDRO …”

  1. 11 Sty 2011 @ 7:50 pm United Stateszosia Poland

    Prawdziwie, pięknie!

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.