Afrodyta …

To spotkało mnie rankiem na plaży

– jedna szansa na milion być przy tym –

wynurzyła się przede mna z morskiej piany

Afrodyta… 

Miała kostium… taki dwuczęściowy…

w kropki… róż z granatem, skąpo szyty

ledwo co okrywał ciało marmurowe

Afrodyty

… krągłe biodra, smukłe ręce, nogi…

burza włosów okalała głowę,

opadała kaskadami pian na ciało

marmurowe…

Drżała cała, gdy podeszła do mnie, 

gdzie na brzegu stanąłem jak wryty 

zachwycony, zapatrzony w narodziny

Afrodyty….

… i za rękę wzięła… i objęła, 

aż się w pianie skryły me zachwyty

… i poszliśmy plażą… prosto w nowe życie

Afrodyty…..

_________________________________________________ mkd ____ 2008

.

2 komentarze do “Afrodyta …”

  1. 08 Lis 2008 @ 11:39 pm United Statesanna s Poland

    Piękny…..sen piękny wiersz.!

    _______________ :-))

  2. 24 Sty 2009 @ 4:57 pm United StatesDanuta Marzec Poland

    Magiczny… wiersz.

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.