Spacer pana W …

Uwielbiam spacery po deszczu.
Wiadomo, dbać trzeba o zdrowie.
Nie zawsze to jednak bezpieczne.
Na dowód – historię opowiem.

Wyszedłem o świcie na spacer.
Cieszyły i trawka, i listki.
Cieszyło, że czeka rodzinka.
Jak dobrze tak cieszyć się wszystkim!

Aż nagle wydarzył sie kłopot,
na żwirku, gdy byłem już blisko;
coś wzięło mnie z ziemi, podniosło
i słyszę: Te, patrz, ślimaczysko!

Zakrzyknąć już chciałem – wolnego!
– choć przecież z reguły nie krzyczę,
gdy głosik słodziutki zaśpiewał:
Och! Jaki malutki winniczek!

Oj, ty, ty niezdaro, winniczku.
Nie wolno po ścieżce wędrować!
Zdeptaliby tu cię źli ludzie.
Zadbamy, by cię wyratować!

… i nagle poczułem, że lecę!
Gdy w trawę upadłem ze świstem,
ocknąwszy się, patrzę – znów w domu.
Na szczęście sąsiadkę mam, glistę;

spojrzała i rzekła: ty gapo!
Masz szczęście, mówimy o cudzie!
Przy ścieżce ukradli tabliczkę
z napisem: Uwaga! Źli ludzie!

Cóż, znowu trzy metry pełzania.
Znów jakieś godzinki półtorej…
Gdy boleć skorupka przestanie –
na pewno się w podróż wybiorę!

.
_______________________________ mkd ___ 2009

Jeden komentarz do “Spacer pana W …”

  1. 24 maja 2009 @ 10:28 am United Statestępa blondyna Poland

    Drogi panie W podzielę się myślą złotą – otóż od złych ludzi znacznie gorsi są ci dobrzy,którzy uwielbiają uszczęśliwiać na siłę.Samo życie!

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.