Zdrada …

Nie zawsze mamy wybór… To wcale nie znaczy,
że należy się poddać zdarzeniom,
zatracić to, co w nas zwie się dobrem,
prawością, zasadą,
i żądze zaspokoić – posługując zdradą…

Przykre jednak po stokroć bardziej, jeśli mamy
wybór, a samoistnie, ot tak, się poddamy
temu, co w nas najgorsze –
mniemaniu, że można zdradzić,
że tej zdrady nikt w nas nie rozpozna…

Tak wielkie otępienie na pewno się zdarzy
temu, kto zdradzać lubi; gdy pyszny, bez twarzy,
gdy zapatrzony w siebie a nie bliskich rany,
gdy zdrajca nazbyt pewny,
że wciąż jest… kochany…

To brnięcie w nieuczciwość następstwo mieć może
jedno – brak zaufania, lecz chyba najgorzej,
gdy nagłą obojętność dla zdrajcy ofiara
okaże… i pogardę…
i powie mu: wara!
… a tego już żadnemu zdrajcy ja nie radzę.
Obojętność – torturą,
gdy się kocha… władzę.

.
_______________________________ mkd ___ IX.2009/IV.2010/IX.2014

.

4 komentarze do “Zdrada …”

  1. 12 Lis 2009 @ 1:41 pm United StatesEwa B. Poland

    Podoba mi się – wiersz mocny.

  2. 13 Lis 2009 @ 11:01 pm United StatesLidia Poland

    … mocny, i jakże prawdziwy!

  3. 14 Lis 2009 @ 5:26 pm United StatesAgnieszka Poland

    …chapeau bas.

  4. 12 Wrz 2014 @ 7:02 pm United StatesMaria Huzarska Poland

    Każda zdrada boli…
    Ten, co zdradza, zawsze znajdzie wytłumaczenie tego, co czyni.
    Wiersz rzeczywiście „mocny”, z silnym akcentem.

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.