Śmieszny wierszyk …

(…Postrzeleńcowi z Kielc- na zamówienie, pozostałym- by obśmiać lub pomyśleć – pisany… )

Zastanawiam się wciąż – jak proroczym trzeba być, by ludzie przestali działać jak postrzeleńcy i zamiast obśmiewać Prawdę i Wartość – wypowiedzieli dzierżawę demagogom od lat niosącym nam obietnice i nicość…

__________________________

Raz pewien postrzeleniec
z pięknego miasta Kielce
zwrócił się do mnie z prośbą
o wierszyk, śmieszny wielce.

Napisał, że tak chciałby,
jak go natura kusi,
obśmiać się z moich wierszy
– bo z czegoś śmiać się musi…

Cóż… sytuacja w państwie,
a więc i w pięknych Kielcach
– niewielu już rozśmiesza,
nie tylko postrzeleńca,

lecz jeśli do mnie pisze
że smutno postrzeleniec
– czy znak to: trzeba państwu
szykować z lilii wieniec?

Jeżeli wszystko smuci
już nawet postrzeleńca
– może nie warto nawet
kupować z lilii wieńca… ?!

Może wystarczy storczyk
z prącikiem – godny głupka,
wciąż wierzącego w magię
sondażowego słupka?

Dlatego wierszyk, śmieszny
dla postrzeleńców – w ciszy
piszę. Was – niech rozśmiesza –
póki kraj jeszcze dyszy…

.
______________________________________ mkd ___ III.2011

.

Spojrzenie …

… (poprzedni tytuł > „Gdyby”…) …

.

_________________________

Gdyby to wiedzieć… Czy to było
w życiu obecnym, czy minionym?
Czy jawą, czy kolorów pełnym
snem z dawien dawna upragnionym ?

Ciszą wielkiego upojenia,
co nas znienacka ogarnęła
było To, tkliwe tak i piękne,
i kruche… ? Kiedy się zaczęło

w perełki łez na rzęs firankach
kształtować, kiedy poprzez drżenie
ręki dotykiem lekkim poczuć
dało? Czy może cichym tchnieniem,

co dreszcz rozkoszy przekazuje;
maleńką słodkiej ciszy chwilką,
lub darem losu dla nas było –
zesłanym nam nie przez pomyłkę?

Gdyby dopuścić myśl tę zwiewną,
że to się właśnie nam wydarzyć
mogło, gdyby mieć na sto procent pewność,
że spełnia się największe z marzeń…

Gdyby to wiedzieć… Gdyby można
z pewnością stwierdzić w dzień czy w nocy,
że coś ważnego nas spotkało –
gdy spojrzeliśmy sobie w oczy…

.
____________________________________ mkd ___ IX.2007/II.2012

.

Spróbuj przekonać …

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

STARA MIŁOŚĆ …

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Stereo-typ …

Ponoć sposób jest, by w mig kobietę zdobyć.
Rozśmiesz ją – to rzekł mi raz fachowiec…
Rozśmieszanie wcale nie jest takie złe,
choć nie każda i nie każdy o tym wie…
………………..
Kobietę można rozśmieszyć – to nie żarty –
gdy zbyt pewny siebie facet jest, lub zbyt uparty,
gdy zaczyna zamiast „ty”, „ja” – mówić „my”,
gdy chce zaspokoić ją, zachcianki jej i sny,
lub gdy powie jej, że mu się nie podoba
jakiś szczegół jej – figura, noga, głowa,
Gdy dokucza wykrywając działań sprzeczność,
i – nie wierząc w jej lojalność i stateczność
chce przysięgać, że chce tylko z nią po wieczność;
gdy jak kogut demonstruje swą waleczność,
gdy potulny zbyt, posłuszny zbyt, zawzięty
zbyt, gdy się przedstawia jako święty,
twierdząc, że żył bez niej jakby na pustelni,
i był –  mimo pokus – dzielny, zawsze wierny
i dlatego napalony na jej cnotę,
gdyż nie wierzy, że straciła już ochotę
na zabawy z disco-polo ex- amantem
który zamiast mydła mdłym dezodorantem
się oblewa, i wciąż nosi brudne gacie…

… może też facetów kilku śmiesznych znacie… ?

… lecz kobieta nie rozśmieszy nigdy mnie,
bo ja widzę tę – pod śmiechem skrytą – łzę…
i kobiety nigdy za to nie zawstydzę.
Niech się śmieje, niech uwierzy, że… nie widzę…

.
_______________________________________ mkd ___ IV.2013

.

Stradivari …

… dotknąłem zachwytu… :-) … wiersz powstał w prezencie dla Artysty – rzeźbiarza Prof. Józefa Wilkonia i występujących na koncercie z okazji jubileuszu jego 80 urodzin w Pałacu w Radziejowicach Artystów – violinistów: Agaty Szymczewskiej (szczęśliwej posiadaczki egzemplarza skrzypiec zrobionych w pracowni genialnego lutnika Antonia Stradivari) oraz Anny Marii Staśkiewicz, Katarzyny Budnik-Gałązka, Marcina Zdunika oraz Łukasza Kuropaczewskiego –  posiadających niesamowite wprost ilości talentu i tego „czegoś”, co w błękit nas gna… 

… a ja przez krótką chwilę…
____________________________

Miałem w rękach Stradivariusa…
Jedną, małą, króciutką chwilę…
był Raj… oczy tylko zamknąłem…
Całe życie o tym marzyłem.

Całe życie moje młode kiedyś
pełne ręce skrzypiec różnych miałem…
ale to był przecież wreszcie – Stradivari…
Pomyślałem – zagram na nich… zagram –
i zagrałem…

w wyobraźni… bo przecież ta Ona,
właścicielka, wcale mnie nie znała…
No a nawet gdyby – w inne ręce
taki skarb by takiemu oddała… ?

Ja bym nigdy nie oddał, bo skarbów
wcale się tak łatwo nie oddaje…
……………
Stradivari! Lutniku, czemu swoją techniką
tworzysz takich muzyków
za którymi świat szaleje – gdy grają…?


___________________________________ mkd ___ 12.02.2010

P.S… Autor jest także absolwentem warszawskiego Konserwatorium (Uniwersytetu Muzycznego) – klasy skrzypiec Prof. Zenona Bąkowskiego… a na świecie jest tylko kilkanaście egzemplarzy skrzypiec z Cremony… mieć w rękach takie cudo było to dla mnie święto (MKD Poezje)

SUKCES …

Wciąż obrzydliwie aktualny, wesoły marsz z poradnika Wesołego Reformatora ___ napisany w 2008 – a propos pojawienia się i tajemniczego zniknięcia ”cudownie odnalezionego” inwestora dla stoczni … jak pamiętamy – On pojawił się w imaginacji i szumnych zapowiedziach „ratowników” polskiego przemysłu (nie tylko stoczniowego) tuż przed wyborami do PE… stocznie zniknęły już po… Jeśli ktoś nie zasmarował sobie pamięci TV-papką pamięta że i służba zdrowia głodowała „po” gabinetach, opony „się paliły” a śruby leciały… no i Smoleńsk i ta mgła… ale po coż pamiętać – przecież liczy się Przyszłość.

__________________________________________________

I znowu mamy sukces! …
i bardzo cieszy nas
że sukces jest sukcesem
dla was, dla nas, dla mas!

Szczyt marzeń obiecanych
wystaje wyżej gór,
a nad sukcesu szczytem –
sukcesu pieje kur!

O nowych szklanych domach
w kopalniach winda gra.
Stoczniowców, kolejowców
– sukces do pracy pcha!

Dziewczynki w czepkach białych
w łóżeczka kładą się
osłable… od sukcesu
aż nie chce im sie jeść!

Usmiechem sukces wita
emeryt, belfer, cieć.
Niech wie Rzeczpospolita
jak dobrze sukces mieć!

Zreformowane wszystko
co wbrew – bo szkoda dnia.
Wesoły Reformator
przepis na sukces ma!

Co nie zdążyło uciec na drzewo
– nasze jest!
Posprywatyzowane i cześć !
Tak jest! Tak jest!

Na tym jedynym polu,
co nazwę „Przyszłość” ma,
wzór – stachanowiec Orlik
– w piłkę (szmaciankę?) gra…

Ta wizja, tak realna…
– czy to jawa czy sen…?
Ktoś stare mi piosenki
wciąż gra… to tylko wiem!

.

__________________________________ mkd ___ XI.2008

Świadomość …

Dziś nie wiesz, po co ci to było?
Samotna się czułaś, stąd – błąd;
„to”… tak się przypadkiem zdarzyło,
bo wtedy pod ręką był on?

Ach! Róże ci dał, więc ty jemu
oddałaś lojalność i cześć?
Cóż – wtedy nie miałaś problemu…
Czy dziś ja tę kaszę mam jeść… ?

Chcesz wrócić? Przepraszasz? Żałujesz?
… Być może i szczerze, kto wie?
A może zmądrzałaś, i czujesz
– nikt inny nie zastąpi mnie?

Nie bardzo potrafi cię kochać?
Nie daje nic – tylko chce brać?
… Mam teraz ci współczuć, gdy szlochasz,
i przyszłość jaśniejszą ci dać?

Możliwe, że widzisz – jak mówisz –
kochając się z nim moją twarz,
lecz pamięć ci przecież zostaje,
więc ciesz się… ty chociaż to  masz…

Niech prawda dociera do ciebie,
że wtedy, gdy wzięłaś pęk róż
od niego – coś pękło… Nic nie wiesz… ?
Tak! Pękło… Nie sklei się już!

Cóż mam ci mądrego powiedzieć?
Niech inny ktoś radę ci da.
Niech inny ktoś w skruchę uwierzy.
Bądź zdrowa i żyj – jak się da.

Po latach odnajdziesz świadomość,
czy warto ci wierzyć, czy nie…
Być może – uwierzysz i sobie,
i w wersję: zostawiłem cię…

.
____________________________________ mkd ___ I.2010

.

Świadomość …

Kiedy przegrywa wybory
człowiek do zdrad nie skory,
wierzący w swoje idee –
gdy słupek mu się zachwieje
nie płaczą jego wyborcy
– jego idee są wzorcem.

Gdy przegra z łajdakiem ten prawy
bo brak mu w świństwach zaprawy,
gdy łajdak się okaże
strojniejszym w tatuaże,
które w mediach kochamy
– kto wtedy jest przegrany… ?

Czy to nie lepiej się dzieje
kiedy się słupek zachwieje
i kiedy przegra wybory
człowiek z ambicji chory,
kochaś kochany za nic
aż do absurdu granic… ?

Powiedzcie mi – co lepsze…
Perły rzucam przed wieprze?
Nie – mówię do mądrych ludzi!
Pora się ze snu zbudzić!
.
________________________________ mkd ___ II.2011

Tęczonetka …

… Instrukcja Obsługi, którą każdy Czytacz obowiązany jest znać, zawiera co prawda prośbę o nie utożsamianie Autora z bohaterami utworu, jednak cóż mi da twierdzenie, że moja wierszowana wyobraźnia i stanowisko Rektora Uniwersytetu Życia nie są wsparte ogromem autopsji i osobistych obserwacji, lecz jedynie mnóstwem doświadczeń osób, które dzielą się ze mną swoim empiryzmem… Tak, wiele w życiu sam widziałem i doświadczyłem…

Sprowokowany jednak licznymi komentarzami-mailami, które traktuję jako bardzo osobistą korespondencję – tym tęczowym, kolorowym, beznadziejnie zagubionym, zakochanym i tańczącym w tęczy, odnajdującym w wierszu swój obraz wyjaśniam, że treść tego utworu nie dotyczy Ciebie, czy mnie, czy… nas.

Nie wiem, czy oddaję to dobrze, czy nie, ale… ten wiersz to po prostu – obraz dzisiejszego Życia i dzisiejszego Świata… a ja – też kocham, i mam prawo kochać „po mojemu”, tak jak każde z nas – i Tęczę i Świat… bezpieczny, spokojny i… naturalny Świat…

_____________________

Spotkaliśmy się pod niebem
deszczowym –
wyszło słońce,
a ty – w płaszczu tęczowym
cała zapatrzona w tęczę
– daremnie.
Hej! Spójrz na mnie…
może ze mną przyjemniej… ?

Spotkaliśmy się gdzieś
w netu otchłani,
Dobrze ci z tym.
Ciebie otchłań nie rani?
Poszukujesz w necie
tęczy codziennie,
by z nią tańczyć tam?
Tam szaro beze mnie.

Tańczą z tobą różni
dziwni junacy,
i podziwiasz ich, bo niby
są cacy?
Choć ci zadeptują kolory
tęczowe –
– nimi tylko wciąż zawracasz
swą głowę.

Patrzę, jak za tęczą biegasz
nocami,
zaspanymi rano wodząc
oczami,
przez otchłanie netu goniąc
– beze mnie.
… Powiedz mi
– czy z taką tęczą
bezpieczniej?
… spokojniej… ?
……..przyjemniej… ?

.
_______________________________________ mkd ___ 2012

.

Twoje miasto …

W tym mieście nie ma burmistrza,
w tym mieście nie ma policji
ani straży miejskiej,
w tym mieście nie ma rady miasta,
w tym mieście nie ma nauczycieli,
ani jednego sprawiedliwego
który mógłby powiedzieć:
jestem dobry i solidny, daję przykład sam sobie
dobrze i solidnie wychowuję swoje dziecko
na kulturalnego członka społeczeństwa.
i nie tylko przez danie mu szmacianki,
by pograło na nieistniejącym boisku
nieistniejącego szacunku dla starszych i prawa.

W tym mieście jest nawet radio, i mają nawet TV,
są podobno szkoły i rodzice, i mądrale, i samorząd tak zwany,
a nie ma wzoru ani autorytetu,
nie ma nikogo, kto by pogonił do domu
tę – jak mówią nasi dozgonni druzja –
– swołocz w każdym, zwłaszcza młodocianym wieku,
która bluzgając smrodliwym piwskiem
włazi do twojego domu, ogrodu, łóżka
hałasuje po nocy świtem bielonej
i plując chamstwem krzykliwie po ulicach
rozpełza się z baru-dyskoteki w nowoczesnym
klocku o nazwie – jak głosi neon –
Centrum Kultury…

Nowoczesny monitoring zapewnia
skuteczną niewidoczność moim podatkom,
dając priorytet nowej wersji swoiście pojętej Demokracji –
zaje-modnemu słowu tych, Q_lturalnych…
Q_waQ_wa…
to słychać co krok… to widać co pysk…
to czuć…

Dostałeś w pysk? To twoje. Tak! Schowaj i ciesz się! Nie oddawaj…
Przecież tego chciałeś. To twoja Polska, twoja Kultura XXI. To twoje dziecko.
Bądź dumny – po to oddałeś swój głos na tych, lepszych, wiedzących jak żyć!
Załóż różowe okulary Q-TV-wesołka, potrafiącego wyśmiać to co ważne,
zamknij okna, zatkaj uszy drutem smartfona, usta zalep plastrem,
naciesz się rudym optymizmem wskaźnika słupka hańby
we wciąż dzięki tobie popularnym szmato-offsecie,
wstrzymaj oddech i nie wstydź się wcale.
To przecież twój wybór! Twoje miasto.

.
_____________________________ mkd ___ VII 2011
… gdzieś, pod Warszawą… Europa…

Twórczy Milanówek …

… całkiem Brevis refleksja po Wieczorze w Milanówku…

_______________________

Chciałem wpisać sentencję pewnej pięknej dziewczynie
w pamiętnik… że Ars Longa – więc… niech nam życie płynie.
Spojrzałem jej raz w oczy, i jeszcze raz, i drugi …
i nie zauważyłem nawet, że stanął tempus fugit…  (?!)

Tak pomieszały mi się od spojrzeń wszystkie z dewiz…
Wpisałem jej: Ars Longa… a dalej – tylko Brevis
Ten tempus… i spojrzenia… Dlatego zapomniałem,
co dalej po Ars longa… i Brevis jej wpisałem…

To cechą jest widocznie Twórczego Milanówka;
spojrzysz dziewczynie w oczy – brak właściwego słówka!
Piszę więc do niej Odę! Może już nie urąga… ?
Wpuści mnie choć na schody? … Dostanę drinka… longa… ?
__________________

P.S.

… a propos Brevis – może to dzięki temu słówku
powstanie określenie:
„brewerie w Milanówku”?
… Bo, jeśli i truskawki pochodzą z Milanówka,
i ja pochodzę (po nim), i milanowska krówka,
i jedwabista chusta,
i coś, co myśl przyciąga
nie mniej – te z Milanówka dziewczyny… ?
Cóż, Ars Longa…
.
__________________________________ mkd ___ 11.12.2010

« wstecz - dalej »