Pory roku …

Pory roku są dla nas

wszystkie najlepsze, bo

– my jesteśmy ze sobą.

Ja z tobą, ty ze mną!

Jest nam zawsze tak dobrze

ręka w rękę, nos w nos

bo myślimy o sobie, 

cały dzień, całą noc.

… A kiedy przyjdzie lato, 

kiedy najdłuższy dzień –

szukamy sobie cienia,

ja tobie, a ty mnie

… A kiedy przyjdzie jesień

zaturlamy sie w koc

by nam cieplutko było

cały dzień, całą noc

… A kiedy przyjdzie zima –

pod kołderkę tup, tup

i nos w nos, ręka w rękę,

i nie trzeba nam słów …


… A kiedy przyjdzie wiosna

oszalała od bzu

… nie powiemy nikomu …

nikomu … nikomu …

_______________________________________________________ mkd ____ 2008

Potyczka …

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Prezent praktyczny mikołajkowy

Dzis , Szanowna Pani
w zwiazku z Mikołajkami,
został wysłany
na Pani adres mi znany
list nieco zakichany
od przeziębionego
nie tu
faceta z internetu
i paczka zawierająca
kilka promyczków słońca
dla Pani – zamiast kwiatka,
bo kwiatek to żadna gratka
teraz, gdy wszystkie blade…
promyczki zaś będą rade
oświecić
i opromienić
dla Pani
od Ziemi do Nieba
każdą drogę
– wtedy gdy ja
moimi
tak bardzo Ci drogimi
załzawionymi
przeziębionymi
zezozakatarzonymi
oczami
akurat teraz  – nie mogę…

.

_____________________________ mkd ___ 6 grudnia 07

.

 

Profil …

Kiedy wściekasz się na mnie
jesteś innym człowiekiem.
Nie znam cię. Nowe gesty,
nowy głos, brwi, powieki…

Gdy się wściekasz – tak śmieszy,
gdy twój profil się zmienia,
Gdy, jak w chińskim teatrze,
na ścianie, w tańcu cienia

z tak znanej dobrze twarzy
jakiś potwór powstaje;
jak smok krąży nade mną,
z przeogromnym nochalem,

kłapiąc zębem, pazurem
wygrażając i dysząc
– do ziemi mnie przytłamsza,
aż uciekam gdzieś, w ciszę…

W miejsce wtedy bezpieczne
chcę uciekać, gdzie moje
żarty śmieszą, do kogoś
z kim się pośmiać nie boję.

Do kogoś, kogo nie ma
w tobie… Kto mnie przekona
że można tak spokojnie
wybaczyć, wziąć w ramiona…

przytulić i powiedzieć
do mnie, jak do człowieka
– masz taki śmieszny profil,
kiedy się na mnie wściekasz…

.
__________________________ mkd ___ IX.2010

Przewrotność …

… Erotyk niecodzienny – z Efektami i Morałem…

________________________

Gdy brałem ją na ręce
krzyczała – więcej, więcej!
… Wyżej, wyżej – wołała…
……… jeszcze i jeszcze – jęczała…
………… Gdy niosłem ją do brzegu –
szeptała…

Ooo! Daj mi niebo!

… Jasne… dałbym jej wszystko…
już przekraczałem progi…
Niestety
– było ślisko…
Walnąłem o podłogę…

Efekty: gips na członkach
i krzyk…
… Tak… Krzyczeć – mogę…!
………………………………………

Szczęściarzem ten, kto niebo
umie dać, lecz… wart drogi
do nieba – gdy zna
Morał:
Patrz uważnie pod nogi…!

_______________________________ mkd ___ VII.2011/2016

Różowa mysz …

Rozłożyła się na tapczanie
duża, różowa mysz.
Do brewerii jakichś mnie kusi?
A kysz, a kysz, a kysz!

Czekaj, myszo cała różowa
na tapczanu tle –
możesz sobie kusić, czarować
– lecz nie mnie, lecz nie mnie.

Drink już dawno drugi dostałaś,
czego jeszcze chcesz?
Wiesz, ze jesteś duża, nie mała?
Czy dla mnie? Czy dla mnie?

Powiedziałaś o mnie mamusi!
Postąpiłaś źle –
teraz elokwencją mnie zdusi,
czy ja chcę, czy nie chcę.

Jeśli jeszcze tata sie dowie
– trudno będzie żyć.
Nie pozwólcie myszy różowej
więcej pić, więcej pić.

.
_______________________ mkd ___ V.2010 )))))))))

Rozterka …

Jak mi przekonać zwierzę
by krzywdy
zapomniało…
to – jak przekonać wiatr
by nie wiał
prosto w twarz…

Jak mam przekonać serce
co szczęścia nie zaznało,
że odnalazło drogę,
że wierzyć prawo ma…

… że zawsze mnie ukochasz,
że zawsze mnie przytulisz
w godzinie złej, czy dobrej,
czy w niepogody dni…

powiedz mi – jak to zrobić,
by to nieśmiałe w środku
zwinęło się w kłębuszek,
o szczęściu chciało śnić… ?

.
______________________________________ mkd ___ XI.2011

.

Rozżarzenie …

… utwór powstał dzięki długopisowi pana Bartosza A., młodego naukowca i szczęśliwego Ojca prawie nowego (wtedy), kilkumiesięcznego Obywatela naszego kraju… Wiem, że to źle świadczy o moim prowadzeniu się, lecz uprzedzając domysły od razu wyjaśniam i oświadczam, że inspiracji doznałem nie, gdzieś tam, w wyobraźni lub, o zgrozo, w konkrecie, lecz w pociągu przy pomocy współpodróżnika, tegoż właśnie ww pana Bartosza A. (teraz już pewnie profesora – czego mu życzę) oraz jego długopisu czarnego pożyczonego, a także z równie wielką ofiarnością podarowanej kartki A4, którą to kartkę (niecnie i po jedynej,  nie zadrukowanej naukowym dziełem p.Bartosza A. stronie zapełniłem niniejszym (erotykiem?)wiersz dedykuję więc panu Bartoszowi A… i niech to nikogo nie dziwi…

________________________

>>>

… namierzyłem swoim piórem,
i wyczuwam poprzez skórę
tę, cudowną jej strukturę,
co od różu po purpurę
się rozżarza…

myśli murem
gorejącym się otacza…
ach, ten mur…

tysiące znaczeń
ma – półmrokiem bram zaprasza,
bym tam z podniesioną głową,
sprawny, prężny i gotowy
– wszedł… i zwiedzał…

myśli krasił,
gorejący pożar gasił
gorejącym tchem płomienia…
po skończoność rozżarzenia,
aż po murów brzeg, gdzie słowa
same chcą, by je smakować…
by je przeżyć w rozmarzeniach,
drżeniu ramion i spełnieniu,
mokrych ciepła łzach, w spojrzeniu
twoim, w naszym niedosycie
wciąż się żarzyć…
………
… ach! Ty… Życie….

.
____________________________ mkd ___ VII.2009

Ruda …

Spotkałem rudą sukę…
wredną… Choć lepszy pies
– dałem jeść i naukę.
Do dzisiaj przy mnie jest.

Podgryza mnie czasami,
gdy grzywkę targam jej
i kark… i nie ubliża,
i wredna jakby mniej… ?

A oczy ma… ogromne…
przepastne studnie dwie…
Gdy spojrzy nimi – wpadam,
i nie wiem – kocha mnie… ?

A mówią – wredne rude!
Może – lecz swoje wiem
… po prostu zakochanym
w rudości jestem psem.

.

________________________ mkd ___ 8.XI2009

Sen o salonie …

Miałem sen…
senny bardzo…
sam bym takich snów się po sobie nie spodziewał…..
………………..
wiersz czytając,
w salonie … panów pełnym i pięknych pań –
stałem jak śród róż…

… a w me śniące,
lśniące z ogłupienia – zachwycenia
oczy
zaglądały…….
Anna……
……. Dorota…….
……………Ewa………..


Zaglądały…….
ach! jakże One zaglądały …
sam bym takich snów się po sobie nie spodziewał…..

…. i tak prosto w oczy zaglądały……
ach! …. te oczy miały pełne snów…

a mnie było …
dobrze było tak
….. tak jakby … jakby bliżej nieba…

………….
W salonie stałem
pośród róż……co za sen…..
sam bym takich snów się po sobie nie spodziewał…..

… miałem wybór …?
gdy sród pięknych pań i panów
stały tuż…
Anna……
……Dorota…
…………Ewa…?

… i tak bardzo starałem się
… ostatkiem sił…
nie obudzić ze snu, co mnie snem owiewał…..

……… aż nagle….
usłyszałem Leszka…
tego ( ! ) Leszka D.
… poetyczny,
a tak męsko prozaiczny
niezapomnianego Leszka mówił głos:
Zbudź się, Stary …
wszyscy poszli już
…………………???
… a ja też
nie będę wiecznie
stał ci tu
… i ziewał…

.

______________________________________ mkd__ I.2008

.

P.S.  Gdy pisałem ten wiersz – był on na w pół żartobliwą  odpowiedzią na prognozy pewnej osoby. Wykluczały one moją obecność w tak renomowanym miejscu jak Krakowski Salon Poezji. Rzeczywiście – bywają tu same Gwiazdy nie tylko polskiej Sceny i Ekranu.

Wiersz napisałem z wrodzonej chyba przekory, przewidując jednak intuicyjnie, że tam mnie wiedzie Los… To, że mogłem znaleźć się w tym miejscu po dwu latach od napisania wiersza, 07 lutego 2010 i ze odwiedzam i kontaktuję się ze wspaniałymi ludźmi, których tam poznałem do dziś – wcale nie oznacza że jestem gwiazdą… oznacza po prostu, że… marzenia się spełniają. Pamiętajcie więc o tym, że – warto marzyć !

XXXII Krakowski Salon Poezji> foto

… II – 2010 Wieczór w intencji wyzdrowienia chorego wtedy na białaczkę małego 4-latka Igora Bartosza z Oswięcimia…

XXXII Krakowski Salon Poezji – kiedyś był film ale… są komentarze

.

Senność niewyspana …

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Sextet – a tete…

Seks różne ma kolory,
odmiany, natężenie,
jest pięknie purpurowy,
lub ma tęczowe lśnienie…

Różnie wygląda nocą,
i w dzień. Raz „polubieniem”,
a kiedy indziej żądzą
jest, chwilą, zapomnieniem.

Seks to czasem po prostu
błysk i zauroczenie,
spojrzenie, dotyk, zapach,
okazja, i – spełnienie,

hormonów gra, technika,
nastrój, w który się stroisz
gdy instynkt gna, gdy niesie
adrenaliny poryw…

Niekiedy i wystarczy,
by „w miarę” był „udany”-
a często kac nie znika
w uśmiechu udawanym…

Seks różne ma kolory…
Gdy był nijaki – szare,
a całkiem czarne, kiedy
w swą pamięć tracisz wiarę

i nie pamiętasz wcale
z kim, kiedy i dlaczego…
i mdli cię aż pytanie
– jak mogło dojść do tego?

…………

Po co tu o tym piszę,
jakbym był seksu znawcą… ?
… Byś myślał i się zajął
innym czymś też – łaskawco!

___________________________
PS… Uwagę zwrócę także
niejednej „łaskawczyni”;
wiedzieć z kim i dlaczego
– wielką różnicę czyni.

.
_______________________________________ mkd ___ VII.2012

.

« wstecz - dalej »